RELIGIA

Pięć zarzutów Antonio Socciego wobec papieża Franciszka! Koniecznie ZOBACZ!

Antonio Socci od jakiegoś czasu jest ignorowany przez kościelny mainstream. Teolodzy, poważni publicyści coraz częściej pogardliwie wzruszają ramionami i podkreślają, że nie będą polemizować z histerycznymi wywodami włoskiego publicysty. A czasem wręcz szczycą się, że „tracili czasu” na jego przeczytanie. Kłopot polega tylko na tym, że Socci ma odwagę mówić otwarcie o tym, co wielu myśli i czuje.

I tak jest z książką „Ostatnie proroctwo. List do papieża Franciszka o Kościele w czasach ostatecznych”. Socci nie tylko przypomina w niej najważniejsze proroctwa i przepowiednie (także te, do których autentyczności można mieć wątpliwości), które uświadamiają, że ogromny kryzys w Kościele (a co do tego, że mamy z nim do czynienia trudno się w istocie spierać) związany jest z czasami ostatecznymi, ale także zbiera powracające wśród wielu katolików pytania dotyczące posługiwania Franciszka. Pytania, które – a wiem to także z rozmów z wieloma polskimi katolikami, także kapłanami – wielu intrygują.

 

O co chodzi Socciemu? Zarzuty, wątpliwości wobec Franciszka, można u niego podzielić na kilka zasadniczych grup.

 

Po pierwsze kompletnie nie rozumie on, dlaczego Franciszek nieustannie atakuje szczerze i tradycyjnie wierzących katolików. „Ty, Ojcze Bergoglio (jak lubisz być nazywany – i rzeczywiście to piękny zwrot) nie występujesz nigdy przeciwko ideologiom i światowym nieprzyjaciołom (bo ich nie masz). Wolisz uderzać w tych, których w Kościele nazywasz „rygorystami” i „fundamentalistami”. Doszedłeś już nawet do porównywania (nie wiadomo, jak i dlaczego) katolickich „fundamentalistów” do muzułmańskich terrorystów” – podkreśla Socci. I dodaje, że coraz częstsze, werbalne ataki papieża na „integrystów”, „fundamentalistów” (a zdaniem włoskiego publicysty słowa te oznaczają często po prostu szczerze i tradycyjnie wierzących katolików) dziwnie współgrają z atakami, jakie na wierzących jednoznacznie przypuszcza świat. Świat, który – tu Socci idzie śladami swojego mistrza ks. Luigiego Giussaniego – jest w stanie tolerować katolicyzm, a nawet papieża jako autorytet moralny, ale wybucha nienawiścią „wobec katolików dumnych z bycia takimi; katolików, którzy postępują zgodnie z tradycją”.

 

Drugim zarzutem Socciego wobec Franciszka są działania wobec małżeństwa i rodziny. I nie chodzi o „Amoris laetitia”, bowiem książka, którą omawiam pochodzi z okresu przed jej powstaniem, ale o decyzje dotyczące reformy procesu kanonicznego orzeczenia nieważności małżeństwa. Zdaniem Socciego, wbrew zapewnieniom polskich kanonistów, nie jest to zmiana tylko proceduralna, ale odrzucenie całej filozofii Kościoła i przyjęcie zupełnie nowych założeń. A na potwierdzenie swojej opinii publicysta cytuje dziekana Roty Rzymskiej arcybiskupa Giuseppe Pinto, który zupełnie otwarcie, na łamach „L’Osservatore Romano” przyznawał, że „zachęta biskupa Rzymu” (…) dotyczyła „przejścia od ciasnej liczby kilku tysięcy unieważnień do bezmiaru nieszczęśników, którzy mieliby otrzymać orzeczenie nieważności”. Tego typu myślenie jest sprzeczne z tym, czego nauczali poprzednicy Franciszka. Oni chcieli prawdy o nieważnie zawartych małżeństwa, a nie traktowali procedury orzeczenia nieważności, jako furtki dla tych, którzy się rozwiedli i są w nowych związkach, jako – ujmując rzecz wprost – katolickiego rozwodu, którym – zdaniem Socciego – po reformach Franciszka stała się procedura orzekania nieważności.

 

Trzecim zarzutem jest przesadna troska o życie robaczków i bioróżnorodność, zamiast troski o życie doczesne prześladowanych chrześcijan i wieczne zwodzonych. „W sumie wydaje się – Socci nie bawi się w subtelności – że w „Twoim” Kościele zagadnienia selekcji śmieci i utylizacji odpadów są istotniejsze od tragedii całych narodów, które w przeciągu niewielu lat porzuciły wiarę. Bijesz na alarm w sprawie globalnego ocieplenia, podczas gdy Kościół od dwóch tysięcy lat przestrzega przed ogniem piekielnym” – sugeruje włoski publicysta. I choć można uważać słowa te za przesadzone czy przypominać, że Franciszek wielokrotnie mówił też o piekle, to wątpliwość o to, czy bioróżnorodność i ekologia są największymi problemami współczesności, pozostaje.

 

Po czwarte Socci zarzuca Franciszkowi, że buduje on Kościół, który podoba się wielkim tego świata. „Drogi Ojcze Bergoglio, prawdziwy Kościół, to nie ten, którego chwali świat, nie ten, który podoba się wrogom Chrystusa, to nie ten, któremu świat poświęca filmy i tysiące stron pochlebstw, ale ten, którego świat prześladuje i krzyżuje” – podkreśla Socci, a na potwierdzenie cytuje arcybiskupa Fultona Sheena. „Jeśli nie byłbym katolikiem, a chciałbym zrozumieć, który Kościół w dzisiejszym świecie jest najbardziej prawdziwy, szukałbym takiego, który nie zgadza się z tym światem. Szukałbym Kościoła znienawidzonego przez świat” – podkreślał Sheen, a Socci błaga papieża, by zaczął prowadzić Kościół w takim właśnie kierunku.

 

I wreszcie po piąte, Socci zarzuca Franciszkowi, że liberalizując doktrynę, osłabiając wymagania, papież wcale nie przyciąga nowych wiernych, ale przeciwnie odrzuca ich od wiary. We Włoszech, w drugim roku pontyfikatu Franciszka, liczba wiernych uczestniczących we mszach spadła, w Ameryce Łacińskiej odpływ katolików do wyznań charyzmatycznych wciąż trwa, a nawet się nasilił. Powód jest zaś bardzo prosty, i wcale nie religijny. Otóż, jak wskazuje Socci – powołując się na amerykańskiego socjologa Rodneya Starka – „kiedy jakiekolwiek wyznanie obniża poprzeczke, by dostosować się do światowych obyczajów lub pozyskać wiernych, dokłada się do swojego samobójstwa. Natomiast, gdy mocno pilnuje swej doktryny i nauczania moralnego, przyciąga ku sobie wiele osób”. Zdaniem Socciego widać to już w Kościele katolickim, i to właśnie za sprawą Franciszka. „Ewidentnie Twoje przesłanie nie tylko nie przyciąga oddalonych, ale i powoduje odpływ bliskich” – wskazuje Socci.

 

Część z zarzutów Socciego niewątpliwie jest przesadzona, część wyrażona w sposób histeryczny, ale… nie ulega też wątpliwości, że warto się w nie wsłuchać. Także dlatego, że nie ulega wątpliwości, że włoski publicysta trafnie diagnozuje problemy, jakie w recepcją pontyfikatu Franciszka ma niemała część zaangażowanych katolików. Udawanie, że jest inaczej, to potężny błąd.

 

Tomasz P. Terlikowski

 

Antonio Socci, Ostatnie proroctwo. List do papieża Franciszka o Kościele w czasach ostatecznych, tłum. ks. Robert Skrzypczak, Kraków 2017.

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Chcesz zobaczyć Jezusa? Nie jesteś w gorszej sytuacji niż Mu współcześni! "Dzisiaj do nas mówi Bóg i pragnie nam objawić swoją miłość i miłosierdzie."

Polski Kościół ma nieznaną do tej pory tradycję. To najwyższy czas, aby udać się do kościoła stacyjnego!

Czy Kościół jest święty? – Rekolekcje 2018

M. A.
Ładuję....