Oto potęga matczynej intuicji. Gdyby posłuchała lekarzy, miałaby córkę w grobie

LifeNews.com
Kyla-Shae Anderson, mimo dramatycznych prognoz lekarzy, urodziła się zdrowa. Teraz dziewczynka ma 18 miesięcy, a jej mama Kamelia Walters z południowego Londynu jest wdzięczna za to, że dziecko żyje - donosi „The Sun”.




O mały włos córka Kamelii Walters mogłaby się nie urodzić. Lekarze przekonywali matkę, że jej dziecko jest śmiertelnie chore i należy je aportować.  Podczas pierwszego USG ciążowego w Szpitalu św. Jerzego w Tooting, Walter dowiedziała się, że jej dziecko cierpi na poważną chorobę genetyczną, jej kości są połamane i nie ma szans na normalne życie.

 

Lekarz powiedział jej, że jej nienarodzona córka najprawdopodobniej cierpi na wrodzoną łamliwość kości (osteogenesis Imperfecta Type III), zaburzenie genetyczne charakteryzujące się kruchością kości i innymi deformacjami fizycznymi. Typ III jest jedną z najcięższych form.

 

"Byłam tak przerażona, kiedy po raz pierwszy o tym usłyszałam" - powiedziała Walters. „Lekarze zaczęli mnie przekonywać, że pwinnam dokonać aborcji”. 

 

Kobieta jednak nie posłuchała lekarzy. Wraz ze swoim partnerem wybrali życie dla swojej córki.  Odmówili także dalszych badań ze względu na ryzyko, jakie niosły one dla ich nienarodzonego dziecka. 

 

Kiedy Kyla-Shae się rodziła, okazało się, że nie ma żadnych objawów choroby. Jej rodzice byli szczęśliwi. "Powiedziałam, że ona nie wygląda, jakby coś było z nią nie tak i po prostu zaczęłam płakać" - powiedziała Walters. "Ja wiedziałam, że nic jej nie jest, a po porodzie moje przypuszczenia tylko się potwierdziły”. 

 

Walters mówi, że wciąż prześladuje ją myśl, że lekarze chcieli zakończyć życie jej córki jedynie z powodu możliwej niepełnosprawności.



Autor: gb

Źródło: LifeNews.com/MalyDziennik.pl

14:39 9 stycznia 2018







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie