Niemiecki dziennikarz po prostu ZAORAŁ unijnych eurokratów i podwójne standardy wobec Polski!

ECB
Dirk Schuemer w "Die Welt" przedstawił wszystkie problemy naszego regionu w jednym tekście i podkreślił, jak niesprawiedliwie traktuje nas Unia Europejska.



Takiej odsieczy chyba nikt się nie spodziewał. Jeden z największych dzienników u naszych zachodnich sąsiadów, wydawany przez Axel Springer, Die Welt, skrytykował politykę unijną wobec państw, które dołączały do zjednoczonej Europy od 2004 roku.

 

Wśród zarzutów stawianych przez Niemca jest fakt, "Europejczycy ze Wschodu są obecnie nielubiani w UE", a przekaz medialny sugeruje, że "że systematycznie zakłócają polityczny konsensus Brukseli i dzielą Unię". Zachód nie rozumie odmowy przyjmowania imigrantów i postulatu uszczelnienia granic, a także zmiany w prawie forsowany przez Polskę i Węgry.

 

Autor pyta: "Czy to wszystko da się pogodzić z europejskimi wartościami? "Najwyraźniej tak, gdyż jak długo unijne postępowanie ws. naruszenia przepisów UE przez Polskę, Węgry i inne krnąbrne państwa jak Słowacja nie przyniosą sukcesów, nowi unijni członkowie pozostaną pełnoprawnymi Europejczykami, którzy inaczej rozkładają polityczne akcenty niż w Brukseli, Paryżu czy w Berlinie - kładąc nacisk na to, co narodowe, autorytarne i krytyczne wobec migracji" - cytuję za DW.

 

Dziennikarz uzasadnia, że biedne kraje Wschodu nie mogą zgodzić się na przyjmowanie imigrantów, bo oni nie będą tam chcieli zostać, a ich mieszkańcy sami wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu chleba. Jako przyczynę sprzeciwu wobec UE autor uznaje pielęgnowaną przez lata niechęć do rozkazów z Moskwy, które zmieniały politykę całych państw regionu. "Unia musi uważać, żeby nie zachowywać się podobnie arogancko wobec małych państw członkowskich na Wschodzie, jak ongiś Pakt Warszawski" - podsumowuje Schuemer.

 

Co ciekawe, Die Welt uznaje, że Polska ma rację uznając się za ofiarę II wojny światowej i podaje, że unijne dotacje to jedynie "późne i niepełne zadośćuczynienie, a nie jałmużna z brukselskiej kasy dla biednych".

 

Przechodząc do kwestii państw "Starej Unii" autor podkreśla, że mogą oni robić to samo, co Wschód, tylko bez ponoszenia konsekwencji. To prowokuje pytanie o podwójne standardy UE, która broniąc demokracji wcale z niej nie korzysta, wymienione tu są czołowe postacie Unii - Jean-Claude Juncker ("odwołany premier Luksemburga"), Frans Timermanns ("jego socjaldemokraci zostali w Holandii sproszkowani") i Donald Tusk ("polski rząd wycofał poparcie dla niego"). Reasumując tą część dziennikarz stwierdza: "w porównaniu z tymi oderwanymi od bazy eurokratami rządzące partie Polski i Węgier, które dysponują absolutną większością, są na wskroś demokratyczne, niezależnie od tego, czy nam podoba się ich polityka czy nie podoba".

 

Ważnym aspektem jest fakt, że eurokraci nie odważyliby się skrytykować działań chociażby Berlina w kwestii publicznych nadawców czy sądownictwa. Dlatego postuluje, aby dać "nowym" krajom Unii czas - "zasłużyli ono sobie na takie samo zrozumienie i na czas, czyli na to, co przed 1989 r. zaoferowano państwom zachodnioeuropejskim".

 

Czyżby Niemcy zaczęli odwrót z ataku na Polskę?



Autor: MM

Źródło: dw.de

18:12 16 sierpnia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie