Nie wiesz, jak przeżyć dobrze Wielki Post? Spróbuj zakochać się w Bogu!

Domena publiczna
Ten stan, gdy jest się zakochanym… Z niecierpliwością czekasz na spotkanie. Czy kiedykolwiek byłam tak zakochana w Bogu? - pisze Anna Górny w rozważaniu do dzisiejszej Ewangelii dla Posłańca Matki Bożej Saletyńskiej.



Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (por. Mk 12, 28b-34). Ten stan, gdy jest się zakochanym… Cały świat kręci się wokół jednej osoby. Wciąż masz przed oczami ukochaną twarz, w myślach jej, jego słowa, gesty, spojrzenia. Z niecierpliwością czekasz na spotkanie. Każda chwila bez niej, bez niego ciągnie się w nieskończoność. Te chwile, gdy na świat przychodzą dzieci… Jesteś w euforii, choć nagle cały twój świat staje na głowie, choć nie dysponujesz już swoim czasem, nie przesypiasz nocy, nie możesz niczego zaplanować, bo rozwrzeszczany mały człowiek całkiem cię absorbuje – ale jednocześnie niezwykle uszczęśliwia. Ten czas, gdy dostałeś wymarzoną pracę i jesteś tak podekscytowany, że nawet po godzinach nie potrafisz myśleć o niczym innym…

 

Czy kiedykolwiek byłam tak zakochana w Bogu? Czy choć przez chwilę tak wypełniał moje serce, duszę, umysł, jak mój mąż, moje dzieci, moja praca, podróże, książki? Czy raczej kocham Boga jak starą wąsatą ciotkę? Odwiedzam ją raz na rok w imieniny, cmokam od niechcenia w policzek, daję w prezencie tani zestaw z drogerii, puszczam mimo uszu jej słowa…

 

Nie kradnę i nie zabijam. Modlę się i chodzę na Mszę św., ale pomiędzy… Czy Bóg jest w centrum mojego życia? Czy jest punktem wyjścia w moim małżeństwie, relacjach z dziećmi i innymi ludźmi? Czy raczej stawiam Najwyższego, gdzieś tam w tle codziennych ważnych spraw? A jeśli Bóg jest w tle, to kto, co jest w centrum? Może mi się wydawać, że najważniejsze jest teraz dla mnie moje dziecko, moja choroba, moja praca… Kluczowe jest słowo „moje”, bo gdy odsuwam Boga na dalszy plan, na pierwszym stawiam siebie. Gdy odzieram pozłotę ze swoich bożków, u każdego widzę własną twarz.

 

Czy Bóg potrzebuje naszej nieustannej atencji? Nie sądzę. Jeśli przykazał nam taką miłość, to nie po to, by dogodzić sobie, lecz by ocalić nas. Bo to my potrzebujemy Boga na miejscu Boga, żeby nasze bożki, w których tak się kochamy, w końcu nas nie pożarły.  Św. Augustyn powiedział: „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”. Zakochaj się w Bogu, a przyjdzie i miłość do bliźniego. Nie tylko miłość do kochającej mamusi i grzecznej córeczki, ale i wrednego szefa, złośliwej żony, zbuntowanego syna, teściowej i wąsatej ciotki.

________

Rozważania wielkopostne publikowane są codziennie na stronie Posłańca La Salette - poslaniec.com



Autor: Anna Górny

Źródło: poslaniec.com

18:51 24 marca 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie