Nie wierzysz w Boga? No to posłuchaj historii ludzi, którzy przeżyli katastrofę awionetki

hellochristian.com
Oni nie mają wątpliwości. Gdyby nie Bóg i ich ogromna wiara w Niego, powinni nie żyć. Po ludzku nie mieli prawa przeżyć tej katastrofy.




To miały być cudowne wakacje. Frank Pisano i jego żona Janan nie wiedzieli, jaką traumą się one skończą. Frank, doświadczony pilot, w piątek 30 czerwca usiadł za sterami Cessny. Tego dnia spełnił się najgorszy koszar pilota. Podczas lotu silniki awionetki się wyłączyły, a ona sama rozbiła się na ruchliwej autostradzie. 

 

"Około 400 stóp nad ziemią silnik się wyłączył i zaczął się rozpadać. Miała z nami lecieć jeszcze inna para, ale ostatecznie zrezygnowała. W sumie to dobrze, bo dodatkowe obciążenie samolotu mogłoby być problemem”. 

 

Pilot szybko nadał komunikat do wieży: 

 

"Mayday! Mayday" - wołał Frank. 

 

„Gdzie jesteś?”

 

„Wracam na lotnisko John Wayne”.

 

Samolot zaczął gwałtownie tracić wysokość. Janan mogła tylko wołać: "Bóg jest z nami, Bóg jest z nami”,. Nagle samolot uderzył w zatłoczoną autostradę i stanął w płomieniach. I wtedy zaczęły dziać się cuda. 

 

 

"Na środku autostrady znajdowały się betonowe bariery. Samolot zatrzymał się dosłownie centymetr przed nimi. Gdybym w nie uderzył, byłbym martwy. To jeden z cudów” - opowiada Frank. 

 

Samolot Franka zaczepił także o ciężarówkę: "Gdybyśmy nie uderzyli tej ciężarówki, poszlibyśmy prosto na bariery, a to oznaczałoby śmierć. Nie zgadniecie, kto kierował tym autem. NIe kto inny jak John Meffert, kapitan straży pożarnej z 21-letnim doświadczeniem”. Strażak momentalnie zostawił swój samochód i popędził nieść pomoc poszkodowanym. 

 

„Wynoś się z samolotu, bo zaraz będzie wybuch” - wołał do mnie Meffert. „Mojej żonie udało się wydostać z wraku, a ja nie mogłem się ruszyć, bo miałem zakleszczone nogi”. 

 

Meffert, nie patrząc na nic, rzucił się w płomienie i wyciągnął z wraku Franka. Za chwilę z pomocą przyszła kolejna osoba, jak się okazało z wykształcenia pielęgniarka. Usiadła obok mężczyzny i powiedziała:  "Bóg jest z tobą; Bóg jest z tobą ... " Dokładnie tą samą modlitwą modliła się żona Franka, kiedy samolot leciał w dół. 

 

„To co zrobił John Meffert to cud. Ja powinienem spłonąć. To Bóg dał mu ten czas, żeby mnie wyciągnął. Oto kolejny cud”. 

 

Obrażenia Franka były na tyle poważne, że przez tydzień pozostawał on w stanie śpiączki farmakologicznej. „Nieznane osoby wchodziły do mojego pokoju, kładły ręce na moich nogach i się modliły. Nigdy się nie dowiedziałem, kim oni byli. To tak jakby Bóg przychodził do mnie i mówił: NIe pozwolę, żeby coś ci się stało”. 

 

"To największy cud wszech czasów" - mówi Frank. "Jeśli nie wierzysz w Boga, posłuchaj naszej historii. Nadal twierdzisz, że nie ma Boga?”.



Autor: gb

Źródło: hellochristian.com/Mały Dziennik

8:41 15 września 2017







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie