Nie można być trochę przeciw niewolnictwu, i nie można być trochę przeciw aborcji! I to nie jest radykalizm to konsekwencja myślenia

Od jakiegoś czasu słyszę, także niestety z prawej strony sceny politycznej i od ludzi, których prywatnie cenię, że całkowity sprzeciw wobec aborcji czy uznanie, że „kompromis” nie wystarczy to radykalizm.




Ale nie jest to prawda. Odrzucenie aborcji, jeśli uznaje się, że istota w łonie matki to człowiek, może być tylko całkowite. Każda inna postawa (odrzucenie częściowe, uznanie, że kwestia ta może być tematem politycznych ustawek) to kompletny brak konsekwencji, który można porównać tylko do uznania, że na przykład jesteśmy generalnie przeciw niewolnictwu, ale uznajemy, że całkiem czarnych można traktować jak niewolników, a nieco bardziej brązowych czy mulatów nie. Albo jest się przeciw niewolnictwu, albo nie. I dokładnie tak samo jest z aborcją.

 

Nie jest też niczym radykalnym uznanie, że istota w łonie matki jest człowiekiem. Nikt z uczestników dyskusji nie może zakwestionować przynależności gatunkowej zarodka, embrionu czy płodu. On należy, niezależnie od etapu rozwoju do gatunku homo sapiens, czyli ujmując rzecz w języku potocznych jest człowiekiem. Nie da się tego zakwestionować, a opowieści o rzekomych zlepkach komórek dowodzą albo ideologicznego zaślepienia, albo nieznajomości choćby zdjęć USG czy odkryć współczesnej embriologii. Każde inne, niż gatunkowe, kryterium człowieczeństwa nie tylko jest arbitralne (bo niby dlaczego ma być utożsamione z człowieczeństwem odczuwanie bólu, systemu nerwowego czy cokolwiek innego), ale też może otwierać możliwości likwidacji także dzieci już narodzonych, a także starców czy chorych. Wystarczy sobie uświadomić, że jeśli uznać, że istotą człowieczeństwa jest świadomość, to osoby jej pozbawione (na trwale czy długo) mogą zostać bez przeszkód eutanazjowane. 

 

Ostrożność poznawcza, to znaczy uznanie, że mimo tak jasnych kryteriów nadal nie mamy pewności, czy zarodek ma prawa ludzkie, w tym prawo do życia, także nie jest argumentem za aborcją. Dlaczego? Bo tak się składa, że jeśli mamy wątpliwości, to w przypadku tak fundamentalnym jak pytanie zabić czy nie wszystkie one powinny być rozstrzygane na korzyść życia. Jeśli widzę w lesie, że coś się rusza, a nie mam pewności czy to dzik czy na przykład inny myśliwy, to nie strzelam, żeby przypadkowo nie zabić człowieka. I podobnie jest w przypadku człowieka w łonie matki.  Jeśli mam wątpliwości, to nie godzę się na jego zabicie, właśnie po to, żeby nie zabić człowieka. 

 

W tej sprawie mamy więc do czynienia z klasycznym moralnym albo albo. Albo uznajesz, że jest to człowiek (na podstawie mocnych biologicznych dowodów), i że ma prawa człowieka, a wtedy Twoim obowiązkiem jest go bronić, albo uznajesz, że nim nie jest, że to tylko zlepek komórek, ale wtedy musisz uznać, że każde ograniczenie praw kobiety (a ona jest w takiej sytuacji jedynym podmiotem) jest skandalem i powinno zostać zniesione. Nie ma trzeciej opcji, bo odwoływanie się tylko do Tradycji czy religii jest w istocie przyznaniem, że rację mają ci zwolennicy aborcji, którzy uważają, że w istocie obrońcom życia chodzi wyłącznie o utrudnienie kobietom życia czy narzucenie im swojego światopoglądu. To jednak nie jest prawda. W istocie chodzi o uznanie człowieczeństwa i godności, wraz z wypływającym z nich prawem do życia każdej istoty należącej do gatunku homo sapiens. Jeśli się to zrozumie, to wtedy nie można uznać, że całkowity sprzeciw wobec aborcji jest radykalizmem. On jest po prostu wyciągnięciem oczywistych wniosków z oczywistej prawdy. 

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

17:20 20 stycznia 2018






Popularne

Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie