„Nic się nie stało, katolicy, nic się nie stało”. Watykan lekceważy skandal z przyznaniem orderu aborcjonistce

Fot. Flickr
Watykan nie zamierza nic zmieniać w procedurach wymiany orderów z zagranicznymi delegacjami. Zdaniem dyplomatów odpowiedzialność za nadużywanie orderów spoczywa na członkach zagranicznych delegacji.




Stanowisko takie, które referuje „National Catholic Register” jest odpowiedzią na skandal jaki wywołało odznaczenie orderem św. Grzegorza Lilianne Ploumen, kobiety, która zbiera środki na zabijanie dzieci w krajach Trzeciego Świata i profanuje homoseksualnymi happeningami Mszę świętą. Otrzymała ona najwyższe odznaczenie Stolicy Apostolskiej, gdy przebywała jako minister rządu holenderskiego z wizytą w Watykanie. A potem zapewniała, że jej zdaniem owo odznaczenie jest efektem uznania Stolicy Apostolskiej dla jej działań. Katolicy zareagowali błyskawicznie, i nawet holenderski Kościół delikatnie odciął się od watykańskiej decyzji. Jednak sama Stolica Apostolska nie widzi nic skandalicznego w odznaczeniu aborcjonistki.

 

Na pytanie „National Catholic Register”, czy w związku ze skandalem, jaki wywołało odznaczenie aborcjonistki, Watykan przewiduje lepsze procedury sprawdzania odznaczanych, źródła w Stolicy Apostolskiej odpowiedziały, że nie. Ich zdaniem wymiana orderów to „bardzo tradycyjna procedura”, która przeznaczona jest na tak „historyczne sytuacje”, jak wizyta króla czy głowy państwa. „To było robione wielokrotnie” - zapewniono. Odznaczenie aborcjonistki najwyższym odznaczeniem, zdaniem źródeł „NCR”, podobne ma być do wyrażenia szacunku dla osób, które wizytująca głowa państwa przyprowadziła ze sobą. 

 

Źródła poinformowały także, że - według oceny watykańskich dyplomatów - Ploumen nie została damą Orderu, co miało oznaczać, że order jej przyznany ma dość niską rangę. Jednocześnie zapewniono, że nie ma powodów, by zmieniać tradycyjne procedury, czy by lepiej instruować oznaczonych za co otrzymali ordery.


Cała sytuacja uświadamia, że albo Watykan nie ma pojęcia, że tego rodzaju decyzje mają ogromne znaczenie wizerunkowe, a także wprowadzają zamieszanie w umysły wiernych (pomijając już fakt, że sprawiają, że Order św. Grzegorza traci kompletnie znaczenie, a staje się zwyczajną zawieszką, którą przyznaje się ludziom otwarcie wrogim Kościołowi), albo mają tego świadomość, ale im to nie przeszkadza. W obu przypadkach nienajlepiej świadczy to o watykańskiej dyplomacji. Bo nie jest tak, że - by sparafrazować piosenkę kibicowską - „katolicy nic się nie stało”. Jednak coś się stało. I warto by było na to zareagować, a nie bagatelizować sprawę.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl/NationaCatholicRegister.com

9:04 23 stycznia 2018






Popularne

Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie