POLITYKA

MOCNO o przeciwnikach ustaleń podkomisji smoleńskiej: "Artymowicz popełnił największą bzdurę" mówił pilot Jaka-40

"Wykazał się nieznajomością tematu jeżeli chodzi o dynamikę i mechanikę lotu, zachowywanie się samolotu w przestrzeni i jego pilotowanie na różnych zakresach prędkości" – mówił Artur Wosztyl, pilot Jaka-40, który 10 kwietnia 2010 roku lądował przed Tu-154M w Smoleńsku w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl

A. Wosztyl udzielił wczoraj wywiadu, w którym odsłania kulisy manipulacji ekipy PO przy śledztwie smoleńskim: "Jeżeli ktoś mówi, że przyczynę zdarzenia tragedii można określić tylko i wyłącznie na podstawie zapisu rejestratorów, nota bene do których nie mamy dostępu, tak jak do wraku, to się myli, bo one też są obarczone pewnym błędem. Rejestrator zapisuje to, co mu podają konkretne czujniki, a te mogą podawać zupełnie co innego niż to, co widzi pilot jeżeli chodzi o prędkość, wysokość, kurs i inne rzeczy".

 

"Tutaj (w sprawie Tupolewa) należałoby porównać wszystkie rejestratory, włącznie z tym, który był typowo mechanicznym, a którego nigdy nie odnaleziono. Druga kwestia. Pan dr Lasek twierdzi, że rejestratory nie zarejestrowały wzrostu ciśnienia w kabinie. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę, że na jednym z nich zostało wycięte 3 ostatnie sekundy, a na drugim 5 ostatnich sekund, a doszłoby do gwałtownego wzrostu ciśnienia w przestrzeni pasażerskiej, to nie może to być zarejestrowane. Bo nie doszliśmy do momentu kiedy te rejestratory powinny zanotować ten wzrost ciśnienia. To wielki grzech zaniedbania, jeżeli chce się wszystkie winsoki i konkluzje wyciągnąć z zapisów rejestratorów, co do których nie mamy pewności, że zapisywały poprawnie" – mówił portalowi wPolityce.pl

 

Dodał także, że specjaliści byłej ekipy manipulują faktami cały czas: "Pan dr Lasek nigdy nie odpowiada na pytania niewygodne i nawet jeżeli pewne rzeczy już dawno zostały obalone, to je podtrzymuje. Sztandarowy przykład to rzekoma obecność pana generała Błasika w kokpicie. Ta narracja została totalnie zmiażdżona, ale pan dr Lasek i tak wychodził i mówił, że kontekst sytuacyjny na to wskazuje. I to pomimo braku dowodów i tego, że zostali przyłapani na kłamstwie przypisując słowa generałowi, które wypowiedział drugi pilot."

 

"Co do pana Artymowicza. Pamiętam jego prezentację, którą zrobił na temat ściętej brzozy. Okazało się, że 4 metrowa brzoza idealnie mu pasuje do tego wszystko, choć w rzeczywistości miała 6,6 m. Ponadto ułożenie samolotu w powietrzu z takim pochyleniem, jak twierdzi komisja Millera, na takiej wysokości powoduje, że strumień powietrza z dysz silników (z każdego po 10,5 tony) dmucha w kierunku ziemi. Mamy 31,5 tony ciągu, samolot przelatuje bardzo nisko nad działką Bodina i tam zupełnie nic się nie dzieje. To jest kolejny przykład manipulacji. Oni w żywe oczy kłamią, bo ten ciąg zmasakrowałby tych ludzi na ziemi."

Źródło: wPolityce.pl

Komentarze

Zobacz także

Trump będzie prowadził sceptyczną politykę wobec Rosji

Redakcja malydziennik

Czy jutro dowiemy się o przyczynach tragedii smoleńskiej? ZOBACZ DZISIEJSZY WYWIAD z Antonim Macierewiczem!

Redakcja malydziennik

Zbigniew Brzeziński nie żyje. Poznaj fakty z życia tego wybitnego polsko-amerykańskiego stratega

Ładuję....