MEN skasował nauczanie domowe wśród polskich dzieci zagranicą. Powód? Tak absurdalny, że aż trudno z nim polemizować!

Fot. Flickr.com
Dlaczego polskie dzieci poza granicami Polski nie mogą uczyć się w systemie edukacji domowej? W końcu usłyszałem argumenty MEN. Były tak absurdalne, że aż trudno z nim polemizować.




Miałem wyjątkową przyjemność prowadzić debatę o edukacji domowej w polskim Sejmie. Dobór gości znakomity: naukowcy, zaangażowani dyrektorzy szkół, rodzice i młodzież. Nie zabrakło też przedstawicielek MEN, ale te, hmm, nie prezentowały znakomitego poziomu. Nie, nie zamierzam się na nich wyżywać, bo one przecież tylko prezentowały stanowisko ministerstwa, a to, najwyraźniej, pozostawiało sporo do życzenia w kwestii merytorycznej treści.

 

I tak, gdy zapytałem, dlaczego MEN jedną decyzją (czyli zapisaniem obowiązkowej rejonizacji edukacji domowej) pozbawił prawa do nauki w tym systemie polskie dzieci, których rodzice mieszkają poza granicami Polski, usłyszałem, że one już są objęte obowiązkową edukacją w krajach, gdzie mieszkają, a MEN nie może pozwolić, by się przemęczały i uczyły w dwóch systemach, wystarczy im bowiem jeden. Gdy wskazałem, że to duży problem, szczególnie, gdy rodzice zamierzają powrócić do Polski, panie oznajmiły, że jak dzieci wrócą, to dostaną pełną pomoc od szkoły, ale na razie muszą się oblizać smakiem, bo z nauczania polskiego nici, bo jeszcze by się przemęczyły. 

 

Gdy i ja i rodzice próbowali wyjaśnić, że to sprawa ich i ich rodziców, czy uznają, że dzieci będą przepracowane czy nie, usłyszałem, że ministerstwo też się musi o to troszczyć, a poza tym edukacja polska dla tych dzieci nie jest obowiązkowa. A skoro nie jest obowiązkowa, to najlepiej w ogóle ją zabrać. I byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie to, że te decyzje dotyczą także polskich dzieci na Ukrainie, w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech. MEN uznał, że będą one tak zmęczone, że jednym pociągnięciem pióra odebrał im prawo do nauczania w języku polskim, polskiej historii czy polskiej literatury. Zamiast tego, decyzją minister z PiS będą się one mogły uczyć o polskich obozach śmierci. A wszystko dlatego, że pani minister najwyraźniej nie przepada za edukacją domową. Prywatne poglądy minister edukacji nie powinny wpływać na… dobro polskich dzieci.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

12:55 22 listopada 2017







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie