„Mahomet przyniósł rzeczy złe i nieludzkie”. Benedykt XVI - papież, który przewidział islamską inwazję!

flickr.com
90. rocznica urodzin papieża-emeryta, Benedykta XVI, skłania do przypomnienia jego niezwykłej postawy wobec islamu. Mocny wykład w Ratyzbonie oraz brutalna reakcja świata islamu na słowa papieża, stały się znakami zwiastującymi krwawą rewolucję islamistyczną w Europie. Oto fragment najnowszej biografii „Benedykt XVI. Papież czasu kryzysu” autorstwa ks. Roberta Regolego.




W swych pierwszych wystąpieniach publicznych nowy papież nie podejmował kwestii islamu. Uczynił to po kilku miesiącach. W sierpniu 2005 roku w Kolonii oświadczył, że dialog między chrześcijanami a muzułmanami jest „kwestią żywotną, od której w dużej mierze zależy nasza przyszłość”, ponieważ tylko on może zagwarantować pokój na świecie. Warto zwrócić uwagę na dobór słów (żywotna kwestia) w wystąpieniach na temat wielopłaszczyznowego, uniwersalnego dialogu międzyreligijnego.

 

Początkowo relacje z islamem nie miały wyjątkowego charakteru. Z pewnością stanowisko papieża dalekie było od pacyfizmu czy faworytyzmów, o czym mogło świadczyć przyjęcie na prywatnej audiencji kilka dni później włoskiej pisarki i dziennikarki, Oriany Fallaci, która zasłynęła z bardzo ostrej krytyki ślepego i tchórzliwego wobec islamskiego zagrożenia Zachodu. Papież stanowczo domagał się „wzajemności” w stosunkach katolicko-muzułmańskich, czyli zapewnienia tych samych swobód wyznaniowych mniejszościom chrześcijańskim żyjącym w krajach islamskich jak te, którymi cieszyli się muzułmanie na Zachodzie.

 

Wściekłość muzułmanów

 

Biorąc pod uwagę uwarunkowania dla dialogu międzyreligijnego, Benedykt XVI nawoływał do konieczności jak najszybszego nowego przymierza między wiarą a rozumem, które zagwarantuje odrzucenie przemocy na polu religijnym. W wykładzie wygłoszonym na Uniwersytecie w Ratyzbonie 12 września 2006 roku, papież mówił o relacjach między religią a rozumem i ostro krytykując sprzeczność wiara – przemoc, pragnął ukazać rozumowość wiary. Jego celem było oderwanie przemocy od jakichkolwiek konotacji religijnych i dowiedzenie rozbieżności między wiarą w Boga a wyznawaniem jej w aktach terroru, jak też sprzeciw wobec instrumentalizacji religii.

 

Podczas wykładu papież przytoczył część rozmowy prowadzonej przez cesarza bizantyjskiego Manuela II Paleologa z perskim wyznawcą islamu: „Pokaż mi — mówi — co nowego przyniósł Mahomet, a znajdziesz tam tylko rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego nakaz szerzenia mieczem wiary, którą głosił”. Nie było to oświadczenie papieża, a jedynie cytat z tekstu powstałego wiele wieków wcześniej.

 

Po zakończeniu wykładu zdanie o Mahomecie zostało przekazane przez agencje prasowe z całego świata wraz ze słowami oburzenia. „Islamski gniew” wybuchł w Indonezji, Maroku, Egipcie, Afganistanie, Pakistanie i Iraku; ludzie wychodzili na place, wykrzykując pełnie nienawiści hasła. Wiele kościołów zostało zniszczonych. Papieżowi grożono śmiercią. Kilkudziesięciu chrześcijan straciło życie. W wielu krajach muzułmańskich rządy wezwały do siebie nuncjuszy papieskich. W świat poszły oficjalne oświadczenia przywódców muzułmańskich oraz ministrów (nawet ze strony takich krajów jak Turcja, Kuwejt, Emiraty Arabskie czy państwa Maghrebu), domagających się przyznania do błędu i publicznych przeprosin.

 

Cała prasa międzynarodowa bacznie śledziła wydarzenie. Co więcej, jak zauważył jeden z komentatorów, „rola, jaką przyjęły na siebie środki masowego przekazu, okazała się w tej sytuacji decydująca, ponieważ polemika wokół słów papieża była tak naprawdę skutkiem sposobu, w jaki media przedstawiły całą sytuację”. To one mówiły o konflikcie między cywilizacjami i religiami oraz ukazywały Ratzingera jako papieża niewrażliwego na dialog międzywyznaniowy, w odróżnieniu od Jana Pawła II.

 

Krok w tyłu

 

Tak naprawdę Benedykt XVI postanowił nadać czysto akademicki z założenia rys swemu wystąpieniu, nie zastanawiając się nad politycznymi reperkusjami, czyli innymi słowy, nad swą rolą jako papieża. W niedzielę 17 września, podczas rozważań poprzedzających modlitwę Anioł Pański, przed całym światem wyraził żal z powodu reakcji na wykład i oświadczył, że kontrowersyjne zdanie nie wyraża w żaden sposób jego osobistych przekonań. W podobnym duchu została wygłoszona katecheza w środę 20 września. Na arenie międzynarodowej głowy zachodnich państw (m.in. George Bush i Condoleezza Rice) oraz przywódcy muzułmańscy (Ahmadinejad i Abdullah Ahmad Badawi) zabrali głos w sprawie, starając się uspokoić nastroje i wytłumaczyć sens słów papieża.

 

Benedykt XVI

 

Na płaszczyźnie politycznej kryzys został z lekka zażegnany dzięki spotkaniu z 22 ambasadorami krajów muzułmańskich (25 września 2006), na którym Benedykt XVI podkreślił istniejące więzy przyjaźni i solidarności.

 

W krótkim czasie, na przełomie listopada i grudnia, podczas podróży do Turcji (zaplanowanej od dawna) papież miał okazję ponownie zaprezentować swoje stanowisko i wyrazić sprzeciw wobec religii dopuszczającej się aktów przemocy oraz podkreślić siłę rozumu. Wygłaszane wówczas prze-mówienia wydają się zdecydowanie ostrożniejsze i bardziej dyplomatyczne, ale tak naprawdę najważniejsze znaczenie miała wizyta w Błękitnym Meczecie w Istambule. Papież, przekraczając jego próg, nie wykonał żadnego gestu, który można było odebrać jako oddanie czci bądź modlitwę.

 

Trudno o porozumienie

 

Jak interpretować zatem Ratzingerowski dialog między katolikami a muzułmanami? Ze słów osoby znającej papieskie poglądy (libański jezuita Samir Khalil Samir), przytoczonych przez dziennikarza Politiego, wynika, iż: „podstawowa sprawa to fakt, że dialog z islamem... nie może być, co do zasady, dialogiem teologicznym czy religijnym”, co najwyżej konfrontacją w kwestiach wartości moralnych. Innymi słowy – „dialogiem kultur i cywilizacji”. Wynika to przede wszystkim z odmiennej koncepcji Bożego Objawienia: dla muzułmanów Koran jest bezpośrednim słowem Bożym, podczas gdy dla chrześcijan Słowem Bożym jest Jezus Chrystus, a Pismo Święte natchnionymi księgami. Co za tym idzie, w przeciwieństwie do Biblii tekst Koranu nie podlega interpretacji. Ze względu na tak zasadnicze różnice w kwestii Boga, papież, pomimo odrzucenia możliwości dialogu na polu teologicznym, nawoływał do podejmowania go w sferze kulturowej, przekonany, że to jedyna droga, by przywrócić pokój na świecie.

 

Wykład w Ratyzbonie doprowadził nieoczekiwanie do nawiązania owocnych relacji ze światem muzułmańskim i do osiągnięcia założonego przez papieża celu – zainicjowania dialogu z islamem wokół kwestii wiary, rozumu i przemocy. Referat przyczynił się do podniesienia poziomu i jakości dialogu, ze względu na skupienie uwagi na niewygodnych, lecz koniecznych dla jego autentyczności tematach. W tym sensie miał zatem rację osobisty sekretarz Benedykta XVI, arcybiskup Georg Gänswein, kiedy w wywiadzie stwierdził, że pomimo pewnej prostoduszności, wykład okazał się „proroczy”. Tak jak i prawdą jest, że z biegiem czasu zaowocował publicznymi przedsięwzięciami na szczeblu międzynarodowym.

 

 

Powyższy tekst jest fragmentem książki „Benedykt XVI. Wielki papież czasu kryzysu”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit



Autor: ks. Roberto Regoli

Źródło: Wydawnictwo Esprit

17:14 16 kwietnia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie