Magda z Magdą na wojennej ścieżce. Środa Ogórek nie odpuszcza…

Twitter/Wikimedia Commons
Orędowniczka parytetów i obecności kobiet w polityce, Magdalena Środa, chętnie by je tam widziała, pod warunkiem, że żadna z nich nie nazywałaby się Magdalena Ogórek.



Jakoś Magdalena Ogórek nie przypadła do gustu Magdalenie Środzie. Odkąd ogłoszono, że startuje na urząd prezydenta profesorka filozofii nie daje jej spokoju i każdą nadarzającą się okazję wykorzystuje do tego, by swojej młodszej koleżance podogryzać. Magdalena Ogórek próbuje sprawę łagodzić, zawsze ciepło o profesor Środzie się wypowiada, jak choćby w wywiadzie dla portalu telewizjarepublika.pl, kiedy mówiła: „Szanuję Magdalenę Środę. Jest to osoba, o ogromnej wiedzy. Ścierałam się z nią w różnych panelach naukowych, byłam też raz zaproszona na Kongres Kobiet, gdzie wspólnie omawiałyśmy ostatnią encyklikę papieża Franciszka. Każda oczywiście ze swojego punktu widzenia. Ja nie mam problemu, żeby oddać co cesarskie osobie, która mnie krytykowała”. I dalej krytykuje.

 

Dobre słowa nic nie pomogły, bo Magdalena Środa znów zaatakowała Magdalenę Ogórek. Tym razem pod hasłem radykalnej zmiany poglądów. „Zapytałam kiedyś mądrego człowieka (niestety, dziś już nie żyje), co trzeba zrobić, by po radykalnej zmianie poglądów zachować twarz. Pytanie nie było przypadkowe; w sferze publicznej zwiększała się liczba osób, które przechodziły z lewa na prawo, z ateizmu do fundamentalizmu, bez żadnego praktycznie ideowego uzasadnienia”. I taką osobą dla Środy jest Magdalena Ogórek: „Znam pewną lewicową kandydatkę na prezydenta, która bryluje w reżimowej telewizji jako zwolenniczka obecnego rządu, znam też jej protektora i jego akolitów, którzy nie mają żadnego poczucia winy ani wstydu, że zmarnowali głosy wyborców i ich zaufanie na prywatną grę zatytułowaną „a nuż blondynce się uda”. Znam wielu, którzy handlują twarzą, by utrzymać się na powierzchni, by być w sferze publicznej za każdą cenę”.

 

Zarzut sporego kalibru. Magdalena Ogórek nigdy nie ukrywała swoich poglądów, nie wyrzekła się wiary, na czas kampanii nie przestała być praktykującą katoliczką. Pod tym względem była zawsze konsekwentna. To raczej zdziwienie budziła propozycja SLD, by zdeklarowana katoliczka, zawsze ciepło wypowiadająca się o Kościele, była ich kandydatką na urząd prezydenta. Przed kampanią i po kampanii sprawy kościelne czy światopoglądowe komentowała w taki sam sposób. Nie zauważyłam, żeby ostatnio radykalnie zmieniła swoje poglądy choćby na temat ochrony życia, czy feminizmu, a miałyśmy okazję kilka razy na ten temat rozmawiać w mediach.

 

Media lubią Magdalenę Ogórek i chętnie ją zapraszają do komentowania. Lubią ją też widzowie. Czasem mam wrażenie, że przez Magdalenę Środę, która z taką konsekwencją tropi poczynania Magdaleny Ogórek, przemawia zwykła babska zawiść i zazdrość. Co więcej, Ogórek uważa siebie za feministkę, ale odcina się od tego nurtu, który bliski jest choćby Magdalenie Środzie: „Gdy słyszymy słowo „feministka”, oczyma duszy widzimy panią, chcącą zatrzeć ostatnie ślady kobiecości, wołającą „moja broszka - moja sprawa”. A to zupełnie nie tak powinno być. Ponadto feministki na Zachodzie wspierają inne kobiety, u nas na łamach mediów kobiety atakują kobiety bardziej niż mężczyźni” - mówiła w wywiadzie dla portalu telewizjarepublika.plKolejne ataki Magdaleny Środy, coraz bardziej wyrafinowane, tego doskonałym dowodem. Kobieta kobiecie wilkiem. Ot, paradoks feminizmu. 

 

Małgorzata Terlikowska



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

21:00 23 listopada 2016







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie