Lekarz Charliego Garda oskarża: przekształciliście życie tego chłopca w operę mydlaną!

Fot. LifeSiteNews
Śmierć Charliego Garda nie zakończyła sporu prawnego i moralnego o jego sytuację. I niestety teraz włączyli się do niego także lekarze, który go leczyli. W anonimowym liście jeden z nich oskarża media i osoby publiczne, które zaangażowały się w spór o przekształcenie życia chłopca w operę mydlaną.




W anonimowym liście, który został opublikowany przez dziennik „Gaurdian”, lekarz przekonuje, że nikt nie chciał stracić chłopca. „Nie chcieliśmy stracić chłopca, nie chcieliśmy, żeby jego mama i tata pozostali bez niego, ale to nasza praca, nasz moralny i prawny obowiązek, by stanąć wobec nich i powiedzieć, że sądzimy, że to już dość” - podkreślał lekarz. I dodawał, że pracowali ciężko, próbowali wszystkiego, aż uznali, że więcej nie da się zrobić.

 

Niestety, ubolewa lekarz, gdy w sprawę zaangażowały się media historia Charliego stała się „operą mydlaną” omawianą na całym świecie, także przez Donalda Trumpa czy papieża. W efekcie, podkreśla lekarz, nie potrafi już z dumą mówić ludziom, że pracuje w szpitalu i ratuje ciężko chore dzieci, a podobne wątpliwości i obawy mają także inni lekarze pracujący w szpitalu. 

 

List oczywiście robi wrażenie, ale… niestety jest łamiącą serce próbą omotania opinii publicznej. Lekarzom z Great Ormond Street Hospital nikt bowiem nie zarzucał braku kompetencji, ani nawet tego, że mieli oni pełne prawo powiedzieć rodzicom, kiedy - ich zdaniem - nadszedł czas zaprzestania terapii (być może, w ich - najlepiej umotywowanej medycznie - opinii uporczywej). To ich moralny i prawny obowiązek. 

 

Spór nie dotyczył jednak tego, a pytania, czy lekarze mogą, wbrew woli pacjenta (w tym przypadku jego rodziców) narzucać terapię (a konkretniej działania, które miały doprowadzić do śmierci)? Czy wolno lekarzom wbrew woli pacjenta/ jego prawnych opiekunów decydować o życiu i śmierci?  Kto podejmuje decyzje? I wreszcie, czy lekarze mają prawo, odmówić wypisania dziecka do domu, by tam umarło? To są konkretne pytania, które postawiła sprawa Charliego Garda. O granice paternalizmu lekarskiego, o prawa rodziców i pacjentów, o to, czy sąd ma prawo decydować wbrew woli rodziców. 

 

Szpital, jego kierownictwo, podjęło konkretne decyzje, weszło na drogę prawną przeciwko woli rodzicom, zlekceważył najgłębsze pragnienia rodziców, i dlatego znalazł się pod ostrzałem opinii publicznej. Próba zrzucania odpowiedzialności na media, serwowana nam łzawych opowieści o bólu lekarzy, jest zwyczajną nieuczciwością i odwracaniem kota ogonem. W tej sprawie nie chodziło o dobre samopoczucie lekarzy, a o najbardziej fundamentalne prawa rodziców i pacjentów. I dobrze, że wokół tej sprawy rozpętała się dyskusja, bo jest nadzieja, że następnym razem lekarzom i kierownictwom szpitali będzie o wiele trudniej całkowicie zlekceważyć opinię i wolę rodziców.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl/TheGuardian

17:45 5 sierpnia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie