Jezus uwiarygadnia zdrajców Ojczyzny!

Fot. Flickr.com
Czytanie Ewangelii z perspektywy narracji medialnych daje niesamowite efekty.




Jak byśmy opisali wydarzenia opisane w dzisiejszej Ewangelii? W zależności od mediów narracja byłaby albo taka: „Jezus „uwiarygadnia” zdrajców Ojczyzny, lekceważy walkę niepodległościową i spotyka się z celnikam”, albo taka: „Nareszcie: nauczyciele zmieniają stanowisko i zgadzają się na to, że celnicy i zdrajcy, a także zdziercy i oszuści są moralni. Kosmopolityzm zwycięża”. 

 

Tymczasem to, co dzieje się między Jezusem a celnikiem nie ma nic wspólnego z wielkimi procesami. Jest spotkaniem Boga i grzesznika. Boga, który ma nadzieję na to, że grzesznik się nawróci i zmieni swoje życie (co się wtedy wydarzyło, ale jak wiemy z Ewangelii wcale nie musiało się wydarzyć) i grzesznika, który zwyczajnie był ciekawy, a gdy usłyszał swoje imię, spojrzał w oczy Pana zmienił swoje życie. To opowieść o tym, że Bóg szuka na marginesie. „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” - wyjaśnia sam Jezus.

 

Ewangelię warto jednak czytać w perspektywie pierwszego czytania. Tam jest historia człowieka, który oddał życie, choć mógł je uratować, bo nie chciał dać nawet pozoru zła. „Ci, którzy byli wyznaczeni do tej bezbożnej ofiarnej uczty, ze względu na bardzo dawną znajomość z tym mężem, wzięli go na osobne miejsce i prosili, aby zjadł przyniesione przez nich i przygotowane mięso, które wolno mu jeść. Niech udaje tylko, że je to, co jest nakazane przez króla, mianowicie mięso z ofiar. Tak postępując uniknie śmierci, a ze względu na dawną z nimi przyjaźń skorzysta z miłosierdzia. On jednak powziął szlachetne postanowienie, godne jego wieku, powagi jego starości, okrytych zasługą siwych włosów i postępowania doskonałego od dzieciństwa, przede wszystkim zaś świętego i od Boga pochodzącego prawodawstwa. Dał im jasną odpowiedź mówiąc, aby go zaraz posłali do Hadesu. Udawanie bowiem nie przystoi naszemu wiekowi. Wielu młodych byłoby przekonanych, że Eleazar, który już ma dziewięćdziesiąt lat, przyjął pogańskie obyczaje. Oni to przez moje udawanie, i to dla ocalenia maleńkiej resztki życia, przeze mnie byliby wprowadzeni w błąd, ja zaś hańbą i wstydem okryłbym swoją starość. Jeżeli bowiem teraz uniknę ludzkiej kary, to z rąk Wszechmocnego ani żywy, ani umarły nie ucieknę. Dlatego jeżeli mężnie teraz zakończę życie, okażę się godny swojej starości, młodym zaś pozostawię piękny przykład ochotnej i wspaniałomyślnej śmierci za godne czci i święte Prawa” - czytamy. 

 

I to także jest ważne. Spotkanie, wychodzenie na marginesy, tam, gdzie są ci, którzy się zagubili musi dokonywać się z miłością miłosierną, ale także z prawdą. Udawanie, oszukiwanie nie przystoi chrześcijaninowi. 

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło:

7:58 21 listopada 2017







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie