CYWILIZACJA

”Jestem Giorgia i żyję”. Przejmujące świadectwo kobiety, która dwie dobry spędziła w zawalonym hotelu we Włoszech

Giorgia Galassi ma 22-lata. To jedna z cudem uratowanych osób z przygniecionego przez lawinę hotelu we włoskiej Ambruzji. Na pomoc czekała ponad dwie doby.

Relację kobiety zamieścił włoski dziennik "Corriere Della Sera". W hotelu przebywała ze swoim narzeczonym. W momencie tragedii siedzieli w holu hotelu przed kominkiem i czekali na pomoc. W środku nie było prądu. Panowała atmosfera grozy. Z powodu bardzo trudnych warunków nikt nie mógł się z hotelu wydostać.

 

 

W pewnym momencie wszystko runęło i nie rozumiałam co się stało. Straciłam przytomność, a kiedy ją odzyskałam panowała ciemność. Pomieszczenie było jakby wygłuszone. Z holu, w którym siedzieliśmy zrobiły się jakby cztery jaskinie. Byłam bardzo zdezorientowana . W środku pojawiło się echo. Czułam się jakbym była zamknięta w skrzyni, która wygłuszała dźwięki z zewnątrz” – opowiada młoda kobieta.

 

Grupa ocalałych używała swoich telefonów jako latarek. Nawzajem starali się jakoś pocieszyć jeden drugiego. „Straciłam poczucie czasu. Trochę płakałam, ale mój narzeczony mnie pocieszał. Animował też całą grupę. Nawet nucił nam piosenki Wszystkie dzieci zachowywały się spokojnie. Nawet nie płakały. Jedliśmy śnieg i lód, ale też adrenalina sprawiła, że nie byliśmy głodni. Przez cały ten czas śnieg ponad nami trzeszczał”.

 

 

Po 58 godzinach Giorgia ujrzała światło dzienne. „Kiedy się do nas przebijali, kazali nam wymieniać swoje imiona. Powiedziałam: Jestem Giorgia i żyję i to były najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek wypowiedziałam”.

Źródło: fakt.pl

Komentarze

Zobacz także

Czy mordują tylko chorzy psychicznie? Opinia polskich psychiatrów po zamachu w Gdańsku

Redakcja malydziennik

Milioner zamordował 7-latkę. Konała w męczarniach gdy zwyrodnialec zadawał jej katusze

Redakcja malydziennik

Czego najbardziej nienawidzą Londyńczycy w podróży metrem?

Redakcja malydziennik
Ładuję....