Jeśli Bóg jest Stwórcą, to… ateizm to także odpowiedź na zadane przez Niego pytanie!

Fot. Tomasz P. Terlikowski
Ateizm to także odpowiedź na pytanie zadane przez Boga.



Siedzę nad konferencją o Bogu, który kocha mnie i moje małżeństwo i nie mogę uciec od rozważań filozoficznych. To niesamowite, jak realnie przeżywana wiara, jak doświadczenie spotkania z żywym Bogiem, odkrycie Go jako Ojca, wpisuje się w najgłębsze intuicje metafizyczne św. Tomasza. Jak filozofia i wiara mogą współbrzmieć. Dla mnie myśl św. Tomasza jest wciąż wprowadzeniem w wiarę, w jej żywe doświadczenie. Niewiele miałem mistycznych przeżyć (no dobra nie miałem ich w ogóle), ale myślenie, kontemplacja świata, w którą wprowadza św. Tomasz jest dla mnie, nieodmiennie, spotkaniem z żywym Bogiem i kochającym Ojcem. 

 

Spotkanie z Bogiem może przebiegać różnie, różnie może nam też Pan Bóg objawiać swoją miłość. Istotnym jest jednak, byśmy owej miłości doświadczyli, by Bóg przestał być dla nas tylko ideą, doktryną, narracją, opowieścią czy - jak to ujmował pewien mój kolega - wygodnym uzasadnieniem konieczności posłuszeństwa rodzicom czy normom moralnym. Bez doświadczenia bezwarunkowej, niczym nie ograniczonej miłości Chrystusa, nie ma chrześcijaństwa. Jest lęk, obawa, strach albo uprawianie teologicznej nowomowy, ale nie ma chrześcijaństwa. Pierwsze lata kapłaństwa Marcina Lutra, jego poszukiwania Boga to było właśnie zmaganie się z poczuciem bycia niekochanym, niegodnym, odrzuconym… To pytanie o kochającego Boga, o odczuwanie Jego bliskości, niezależnie od tego, co sądzimy o późniejszych wyborach augustianina, pozostaje kluczowym. A spotkanie z Bogiem bliskim i kochającym jest kluczową odpowiedzią na to pytanie. 

 

To doświadczenie, dla kogoś, kto go nie doświadczył, jest rzeczywiście skandalem. Tak jak skandalem jest to, że młodszy syn z przypowieści o synu marnotrawnym zostaje przyjęty bez żadnych warunków wstępnych, że zostaje obdarowany i utulony przez ojca… „A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić” - mówi Ewangelia. I niemal każde słowo jest tu skandaliczne, z punktu widzenia ludzkiej sprawiedliwości i ludzkiego miłosierdzia. Ojciec wybiega do niego, gdy jest on jeszcze daleko. Nie czeka na jego przyjście, na jego powrót do domu, ale wygląda pierwszego znaku powrotu i wybiega do niego. Nic nie ma w Ewangelii o tym, że to syn do niego przybiegł, że to on rzucił mu się na szyję, jest za to mowa o Ojcu, który biegnie do syna, rzuca mu się na szyje i całuje go. A gdy następuje wyznanie winy, nie ma żadnej kary, żadnego pouczania, ani słowa moralizowania, nic, czego byśmy się spodziewali, czy co sami byśmy zrobili z naszymi powracającymi dziećmi (o mężu czy żonie nie wspominając). Nic z tych rzeczy. Jest zabawa, nałożenie pierścienia i płaszcza (przywrócenie godności syna). Trudno się dziwić, że wnerwia to starszego syna, który tak się starał.

 

Ta przypowieść szczególnie mocno uświadamia, by na moment przejść do teologii, że Pan Bóg nie kocha nas za coś, dla jakiegoś powodu, dlatego, że się wysilamy, czy że wypełniamy wszystkie Jego normy  (jak wskazuje św. Paweł jest to zwyczajnie niemożliwe), ale dlatego, że jesteśmy. Niesamowicie, wybaczcie, ale na moment powrócę do mojego zawodu, pokazuje go analizując metafizykę tomistyczną Etienne Gilson. „Rzeczy istnieją mocą Boskiego istnienia, jak światło słoneczne istnieje dzięki słońcu. Jest dzień, dopóki słońce świeci, ale ledwo jego światło przestaje do nas docierać zapada noc. Podobnie, gdyby Boski akt istnienia choćby na chwilę przestał podtrzymywać istnienie rzeczy - wszystko obróciłoby się w nicość. To sprawia, że wszechświat św. Tomasza ukazuje się nam, nawet w płaszczyźnie metafizycznej, jako wszechświat uświęcony (…) Tomistyczny wszechświat jest światem bytów, z których każdy świadczy o Bogu samym aktem swojego istnienia. Nie wszystkie rzeczy należą do tego samego rzędu;  są we wszechświecie byty uczestniczące w chwale jak aniołowie, szlachetne jak ludzie, ale są również skromniejsze, jak zwierzęta, rośliny i minerały; nie ma jednak wśród nich ani jednego, który by nie świadczył, że Bóg jest najwyższym istnieniem. Zarówno najchwalebniejszy anioł jak i najlichsze ździebełko trawy, czynią jednako rzecz najcudowniejszą ze wszystkich: istnieją. Świat, w którym każde narodziny są cudem, gdzie odległość dzieląca najlichszy byt od nicości jest dosłownie nieskończona, świat uświęcony, przepojony do głębi obecnością Boga, którego najwyższe istnienie nieustannie chroni go przed nicością - oto świat św. Tomasza z Akwinu” - wskazuje Gilson. I te same słowa można odnieść do każdego z nas. Istniejemy, bo Bóg nas chce, miłuje, kocha. Akt stworzenia, to nie tylko i nie przede wszystkim akt z przeszłości, ale to nieustanne podtrzymywanie nas w istnieniu. Gdyby Bóg nas nie chciał, nie kochał, to by nas nie było. Jeśli jesteśmy, jesteśmy kochani. A skoro tak, to konieczna jest odpowiedź Bogu. Pięknie pokazuje to inny znakomity filozof Robert Sokolowski. „… kiedy już rozumienie świata, jako stworzonego zostanie człowiekowi przedłożone, nie sposób obok tej prawdy przejść obojętnie. Rodzi ono pytanie, które wymaga nie tylko intelektualnego przyzwolenia bądź zaprzeczenia, ale także odpowiedzi moralnej. Jeśli rozumie się Boga jako stwórcę nie można pozostawać wobec Niego obojętnym. Nawet przeczenie Jego istnieniu nabiera charakteru odrzucenia” - wskazuje amerykański filozof. Zbawienie, tak jak stworzenie, jest zaś nam ofiarowane z miłości, z łaski przez wiarę. Do nas należy tylko jego przyjęcie… Niesamowicie to wyzwalające i przywracające nadzieję.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

19:36 12 września 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie