Istnienie Boga nie jest kwestią wiary! Myślisz inaczej? Będziesz wykluczony!

No dobra żartowałem. Formuła, której użyłem rzeczywiście znajduje się w dokumentach Soboru Watykańskiego I, w których jasno i zdecydowanie przypomina się, że fideizm jest - z punktu widzenia katolicyzmu - herezją, i że istnienie Boga można poznać (choć nie jest to proste) samym rozumem. A jeśli ktoś uważa inaczej, to „niech będzie wykluczony”.



Ta prawda wyrasta zaś z samego serca chrześcijaństwa. Już w Liście do Rzymian św. Paweł wskazywał, że samo poznanie istnienia Boga jest możliwe z natury. „To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1, 19-20) - wskazywał Apostoł.

 

Ale prawdę tę najmocniej wyraził św. Tomasz z Akwinu. W „Traktacie o Bogu” Akwinata wskazuje, że poznanie istnienia Boga „jest nam w jakiejś ogólności i niejasno wszczepione z natury dlatego, że Bóg jest szczęściem człowieka. Człowiek bowiem z natury pragnie szczęścia; a to czego pragnie z natury, z natury również poznaje”. Oczywiście nie oznacza to dokładnego poznania, a jedynie stwierdzenie samego istnienia. Poznanie to jest niezmiernie trudne i wiąże się z błędami, choćby dlatego, że ludzie mogą fałszywie rozpoznać to, co jest dla nich szczęściem. Takie podejście do kwestii istnienia Boga u św. Tomasza oznacza, że stwierdzenie istnienia Boga nie jest jeszcze prawdą wiary, a jedynie przedsionkiem prawd wiary. „Wiara zakłada bowiem poznanie naturalne, tak jak łaska zakłada naturę” - wskazuje Akwinata.

 

Nie każdy musi do istnienia Boga dochodzić rozumowo, jeśli ktoś jest do tego niezdolny, może oczywiście przyjąć Jego istnienia na wiarę, ale… o czym też warto pamiętać, odrzucenie możliwości poznania istnienia Boga samym rozumem, jest już postawieniem się poza przestrzenią ortodoksji katolickiej. Katolicyzm jest bowiem racjonalny, rozumny, a nie oparty na emocjach, czystej wierze czy przymusie religijnym. 

 

Po co o tym wszystkim piszę? Bo mam nieodparte wrażenie, że pod wpływem Williama Jamesa, a także - skądinąd w wielu kwestiach mi bliskiej duchowości charyzmatycznej - zatracamy świadomość tego, jak racjonalna jest nasza wiara, jak istotną rolę odgrywa w niej rozum i zatracamy się w emocjach, czystej wierze, irracjonalizmie, czyli rzeczach, na których nic trwałego nie da się zbudować. W takiej sytuacji warto przypominać o fundamentach.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

20:49 4 stycznia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie