Intronizacja Sługi Cierpiącego, czyli apel o nawrócenie do Polaków

YouTube
Przyjęcie Chrystusa za naszego Króla i Pana, oraz zawierzenie Mu narodu Polskiego to bardzo ważny akt. Oby nie stał się wyłącznie znakiem zewnętrznym, ale przyczynił się do rzeczywistego nawrócenia Polaków.



 Jak powiedział bp Andrzej Czaja, to pierwszy krok na drodze intronizacji Chrystusa w naszych sercach. Poddanie się najwyższych władz państwowych Jezusowi, to nie tylko ważny symbol, ale faktyczne zobowiązanie, że zarówno rząd, jak i prezydent, będą kierowali się wartościami chrześcijańskimi w swojej pracy.

 

Nie jestem ani entuzjastą tego typu uroczystych gestów, bo widać jasno, że istnieją grupy, które widzą w tym pewien magiczny rytuał, charakterystyczny dla obrzędów religijności naturalnej, który z Polski ma uczynić „Chrystusa narodów”, ale już nie tego cierpiącego, ale triumfującego, ani też krytykiem, ponieważ sam fakt, że naród, wraz ze swoimi przedstawicielami zawierza się Jezusowi jest czymś pięknym i zarazem unikalnym w zdechrystianizowanym świecie.

 

Na codzień chyba zapominamy, że mamy podobne oczekiwania wobec Pana, jak mieszkańcy Jerozolimy początku czasów. Oni też czekali na takiego Zbawcę - w purpurze i bisiorze, który wyzwoli naród spod panowania pogan, a potem zaprowadzi sprawiedliwość i dobrobyt w ojczyźnie. Chcieli Go obwołać królem już po cudownym rozmnożeniu chleba.

 

Okazało się jednak, że Chrystus przyszedł jako Sługa Cierpiący, Ten, który „nie będzie wołał ni podnosił głosu”, „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku”. On poszedł jak baranek na rzeź i nie otworzył ust w swojej obronie. Łagodny i pokorny, sprawiedliwy - niewinnie umęczony, którego tronem na ziemi stał się Krzyż. Krzyż chwalebny - bo na Krzyżu została pokonana śmierć.

 

Żydzi spodziewali się króla, a przyszedł pokorny Sługa Jahwe. Tak też nauczał Chrystus i Apostołowie. Na ziemi - krzyż. Panowanie - na tamtym świecie. Oczywiście dziś oczekujemy Chrystusa triumfującego, który przyjdzie w chwale. Ale Królestwo Boże będzie na tamtym, a nie na tym świecie. Na tym świecie czeka nas jeszcze cierpienie i prześladowanie, jakiego nie było od początku świata. Potem przyjedzie Chrystus, ale czy znajdzie wiarę na ziemi?

 

Bardzo bym chciał, aby ten ważny akt poddania się Chrystusowi na koniec tego pięknego Roku Miłosierdzia, 1050 rocznicy Chrztu Polski, Światowych Dni Młodzieży i pierwszej pielgrzymki papieża Franciszka rozbudził w nas prawdziwą chęć nawrócenia i głoszenia Dobrej Nowiny.

 



Autor: Tomasz Teluk

Źródło: Mały Dziennik

11:21 21 listopada 2016








Video


Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie