CYWILIZACJA

In vitro 2.0? Gametogeneza in vitro zrewolucjonizuje naukę i zniszczy człowieczeństwo!

Już niebawem możemy mieć do czynienia z komórkami jajowymi i plemnikami hodowaną in vitro z komórek skóry – przekonuje trzech profesorów amerykańskich uniwersytetów na łamach „Science Translational Medicine”. A to ich zdaniem wymusi, i to już niebawem, zmiany prawne.

In vitro głęboko przeorało dotychczasowe rozumienie rodzicielstwa, pokrewieństwa, ale i doprowadziło do niemal powszechnej akceptacji eugeniki, a jeszcze głębiej może zmienić społeczeństwo nowa technika, czyli gametogeneza na szkle (IVG). Opinię taką wyrażają Glenn Cohen z Harvard Law School, George Q. Daley z Harvard Medical School i Eli Y. Adashi z Brown University, których zdaniem IVG, całkowicie zrewolucjonizuje ludzkie rozmnażanie.

 

Oczywiście nie oznacza to, że naukowcy już nauczyli się to robić, i nic nie wskazuje na to, by miało się to stać szybko, ale… choć technika jest nieprzebadana, to już pracują nad nią uczeni w przynajmniej kilku krajach (choćby w Chinach, na Cyprze czy na Dominikanie). Na razie nic nie wskazuje na to, by ich badania miały się szybko zakończyć procesem, ale już teraz warto stawiać związane z nią pytania. 

 

Naukowcy przekonują, że nowa technika miałaby wiele zalet. Pozwalałaby mieć swoje, biologiczne dzieci osobom całkowicie i nieodwołalnie pozbawionym płodności, pomijałaby problemy etyczne związane z pobieraniem komórek jajowych i spermy, a także nie rodziłaby niebezpieczeństwa hyperstymulacji jajników. Kliniki in vitro, co zdaniem trójki uczonych, także jest zaletą, miałyby nieograniczone zapasy zarówno komórek jajowych, jak i nasienia. Zaletą tego rozwiązania miałoby być również to, że swoje biologiczne dzieci mieliby mieć homoseksualiści.

 

Sami naukowcy przyznają jednak, że technika ta rodzi także wiele problemów. Po pierwsze, aby ją w ogóle wprowadzić w życie trzeba stworzyć i zniszczyć bardzo wiele ludzkich zarodków. Nikt też nie wie, jakie będą krótko i długoterminowe skutki dla poczętych z tej techniki dzieci. Byłoby to więc badanie na żywych ludzkich istotach. Masowa możliwość tworzenia ludzkich zarodków znacząco obniżyłaby szacunek dla życia ludzkiego, a do tego coraz mniej jasna stałaby się różnica między zastosowaniami IVG terapeutycznymi a eugenicznymi czy wprost dotyczącymi produkcji dzieci. 

 

Istnieją jednak także zagrożenia, o których naukowcy nie wspomnieli. A jest tym choćby powstanie całych pokoleń ludzi, którzy nie będą mieli krewnych, bo powoływani będą do istnienia z komórek celebrytów (którym nota bene można pobrać komórki skóry nawet bez ich zgody). Osoby takie będą więc sierotami od momentu poczęcia. 

 

Warto też dostrzec, że jeśli zgodzimy się na takie działania, to nie tylko będziemy prowadzić eksperymenty na żywych istotach, ale również w istocie zaakceptujemy sytuację, w której między równe osoby wejdzie także relacja „twórca-tworzywo”. Uczeni będą „twórcami” czy nawet wytwórcami innych osób, a te ostatnie będą mogły – w pełni zgodnie z zasadami logiki – wystąpić przeciwko nim na drogę sądową za nieodpowiedni stan zdrowia, kolor oczu czy cokolwiek innego. Obecnie jesteśmy, w znaczącym stopniu owocem przypadku (dla chrześcijanina Opatrzności), w przypadku oddania wszystkiego w ręce naukowców będzie zupełnie inaczej. Zwracał na to uwagę nawet Jurgen Habermas.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Miał być zwykły pokaz mody, a był pokaz mody DEMONICZNEJ. A wszystko w…

Redakcja malydziennik

Homo-Potter, czyli gejowska propaganda w „Harrym Potterze” J.K. Rowling

Redakcja malydziennik

Już w pierwszych dniach prezydentury Trump zaczyna ratować życie. Ta decyzja oznacza, że setki tysiące nienarodzonych dzieci będzie mogło się narodzić!

Redakcja malydziennik
Ładuję....