I wszystko jasne. Warto sobie przetłumaczyć tekst arcybiskupa Skworca na normalny język

Gdy przetłumaczyć z języka kościelnej nowomowy na normalny tekst arcybiskupa Wiktora Skworca o zmianach w „Gościu Niedzielnym”, to wszystko stanie się jasne.




W największym skrócie zmiany te oznaczają:

 
1. Więcej zależności od kurii i samego arcybiskupa (bo przecież właśnie temu służy powołanie „rady programowej pod przewodnictwem arcybiskupa katowickiego”. Jej zadaniem - jak wskazuje arcybiskup Skworc - „będzie wzmocnienie ewangelizacyjnego i duszpasterskiego kształtu tygodnika oraz innych mediów związanych z Instytutem Gość Media. Do rady programowej wejdą przedstawiciele katolickiego laikatu i duchowni reprezentujący m.in. różne środowiska oraz wybrani dziennikarze diecezjalnych dodatków”), a także „różnych środowisk” (co w języku Kościoła oznacza zazwyczaj środowiska katolicyzmu otwartego).


2. Zadaniem owej rady ma być pozbawienie jakiejkolwiek wyrazistości tygodnik i skierowanie go na tory mainstreamowego myślenia katolickiego, które nigdy nikomu się nie naraża, nie prezentuje opinii innych niż te arcybiskupa i nie wychyla się. I znowu dowód na to jest w tekście arcybiskupa. „Jestem przekonany, że wkazania i uwagi rady przyczynią się do postrzegania „Gościa Niedzielnego” jako wspólną wartość Kościoła w Polsce oraz uchronią go przed jakąkolwiek formą ideologicznej lub politycznej prywatyzacji” - napisał arcybiskup Skworc.


3. Więcej otwartości na zmiany w Kościele i na świecie, co mocno sygnalizuje język, w którym akcentuje się „znaki czasu”. „Choć zachodzących zmian społeczno-politycznych, obyczajowych, a także w samym Kościele nie można wyczerpująco opisać, to nie ulega wątpliwości, że stają się one znakami czasu, w których Bóg nadal przemawia do ludzi każdej epoki. Co więcej, dokonujące się na naszych oczach wydarzenia historyczne, naukowe i kulturowe są wyzwaniem współczesności nie tylko dla ludzkiego poznania i nowych stanów świadomości człowieka, ale również dla wiary szukającej zrozumienia” - napisał arcybiskup. 

 

Obym się mylił, ale wiele wskazuje na to, że arcybiskup chce kolejnego, pozbawionego wyrazistości, ale za to posłusznego Kurii i mainstreamowi kościelnemu pisma, którego nikogo nie będzie grzało, ale za to będzie posłuszne i nie będzie przeszkadzać w realizacji nowej linii.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

15:20 30 stycznia 2018






Popularne

Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie