Hejt na matki i rodziny lekiem na własne kompleksy

flickr.com
Zawiść, zazdrość, a może bezinteresowna złośliwość, bo komuś jest lepiej? Reakcje na program 500 plus pokazują coś bardzo smutnego.



Lata komunizmu, pranie mózgu, że tylko praca poza domem uszlachetnia, zrobiły swoje. Bardzo dokładnie widać to w reakcjach na program 500 plus i wybory kobiet. Tak, wybory, bo w końcu kobiety mogą realnie wybrać, czy pracować poza domem, czy zająć się wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu. Niestety, piewcy wyboru, tego akurat wyboru z jakiegoś powodu nie akceptują. Więcej, obrażają kobiety, które taki model życia wybierają, wyzywając je od leni. Jeśli ktoś uważa, że matka kilkorga dzieci (a to głównie te kobiety obrywają) w domu się nudzi, to doprawdy nie ma pojęcia, jak taki duży dom wygląda. Jeśli ktoś uważa, że wielodzietna matka pobierająca świadczenie 500 plus na kilkoro dzieci martwi się wyłącznie o to, w jakim salonie kosmetycznym i na jaki zabieg te pieniądze wydać, to jest w głębokim błędzie. Praca w domu przy kilkorgu małych dzieciach to nieustanna harówka przez 24 godziny na dobę. I nie piszę tego po to, by się nad sobą użalać, ale po to, by wszystkim tym krytykom uświadomić, jak ogromną pracę wykonują matki w domu. A kto nie wierzy, zapraszam do siebie, każda para rąk do pomocy zawsze mile widziana. I zapewniam, że ostatnią rzeczą, na jaką będziemy mogli sobie pozwolić, to... siedzenie.

 

Apeluję więc o to, aby ważyć słowa. Nie, nie jesteśmy leniami, którym nie chce się pracować poza domem, nie jesteśmy niezaradnymi życiowo pasożytami, które patrzą tylko na to, co komu zabrać i wyciągają rękę po nie swoje. Nie jesteśmy nieambitnymi babami, którym się nic nie chce. Te wszystkie obiegowe opinie naprawdę nas obrażają i przykro nam, że tak pogardzany jest nasz wybór.

 

Przy okazji programu 500 plus pojawił się także chór osób, których największym życiowym zmartwieniem jest to, że kobiety, które odejdą z pracy, by zajmować się dziećmi, nie będą miały emerytury. A ja się pytam, gdzie ci wszyscy troskliwi byli, jak przez lata kobiety pracowały na śmieciówkach, albo na czarno. Czy wówczas pracowały na swoją emeryturę? Chyba nie. Tylko wtedy nikt się nie martwił o ich emerytury, bo przecież potrzebna była tania siła robocza. Kiedy zaczyna jej brakować, nagle straszy się je widmem braku emerytury, żeby nie powiedzieć, że się ich tym szantażuje.

 

Reakcje na program pokazują także inne niepokojące i przykre zjawisko. Posiadanie dzieci zostało zredukowane do wymiaru wyłącznie materialnego. Pojawiły się chamskie i głupkowate żarciki na temat kobiet w ciąży, że ich decyzja podyktowana była wyłącznie tym, że ich domowy budżet wzbogaci się o kolejne 500 stówek. Szkoda tylko, że żarty te nie śmieszą tych, którzy dzieci mają.

 

Przy okazji okazało się, w jakiej biedzie żyły rodziny z dziećmi. Luksusem dla wielu okazał się używany samochód z niemieckiego szrotu. Bieda rodzin nie powstała z dnia na dzień. To efekt szeregu lat zostawiania tego tematu, nie inwestowania w rodzinę, a nawet jej nie zauważania. Skoro się nie upomina, skoro nie wychodzi na ulicę, to pewnie jej dobrze z tym, co ma. Przedstawione właśnie dane GUS przeczą temu. To rodziny z największą liczbą dzieci są narażone na największe ubóstwo. I nie są to rodziny, w których alkohol leje się strumieniami, a dzieci zostawione są samopas.

 

Przez ostatnie osiem miesięcy trwał festiwal pogardy dla matek i rodzin. Najpierw kwotę przeliczano na flaszki. Dziś wiadomo, że przemysł spirytusowy wcale na tym nie zyskał. Nie ma znaczenia, najważniejsze, że się utrwaliło i można było potem tym stereotypem grać przez całe wakacje. Bo dzięki 500 plus rodziny wyjechały nad morze i w góry. Ale to źle, bo trzeba było dalej doprawiać im gębę i wyzywać od hunów, robiących szum i raban wszędzie tam, gdzie się pojawiały i niszcząc wszystko niczym tornado. Swoimi analizami karmili nas nie tylko ekonomiści, ale przede wszystkim celebryci, którym obecność rodzin z dziećmi wybitnie w tym roku przeszkadzała w odpoczynku.

 

Dziś jeszcze za wcześnie, żeby wyciągać wnioski ekonomiczne czy demograficzne z programu 500 plus. Można natomiast pokusić się o ocenę reakcji. Reakcji histerycznych, zbudowanych na krzywdzących stereotypach, z prawdą mających niewiele wspólnego. Czy to bezinteresowna zawiść, czy zazdrość że komuś może być lepiej? Obawiam się, że tak, bo nie znajduję innego uzasadnienia dla takiej pogardy. Pogardy dla pogardy, niestety. Bo ciągle macierzyństwo, rodzenie dzieci, poświęcanie dla nich kariery jest pogardzane. Czy w ten sposób ci krytycy leczą swoje kompleksy?

 

Małgorzata Terlikowska

 



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

7:38 29 grudnia 2016








Video


Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie