Głos Polski słyszany na świecie. I znowu Polacy ratują Kościół!

Jasne stanowisko polskich biskupów, którzy przypomnieli, że nie ma i nie może być sprzeczności między adhortacją „Familiaris consortio” św. Jana Pawła II i „Amoris laetitia” Franciszka, a także, że rozwodnicy w ponownych związkach potrzebują nawrócenia, a nie Komunii - jest szeroko komentowane na świecie. I pokazuje, że - nie po raz pierwszy - Polacy mają potencjał, by ratować nauczanie Kościoła.



Od lat, szczególnie katolicy otwarci, narzekają, że Polska nie ma nic do powiedzenie w światowej teologii, że nie ma swojego wkładu w nauczanie Kościoła. Tyle, że to wierutna bzdura, tak się bowiem składa, że w istocie Polacy w XX wieku wnieśli do teologii i nauczania Kościoła wkład absolutnie fundamentalny. Gdyby nie Memoriał Krakowski, który tworzyli wspólnie m.in. kard. Karol Wojtyła, dr Wanda Półtawska czy o. Karol Meissner nie wiadomo, czy powstałaby encyklika „Humanae vitae”, a to mogłoby oznaczać, że Kościół przestałby nauczać pełni prawdy. Wtedy, co do tego nie ma wątpliwości, Polska i polski katolicyzm uratował Kościół.

 

A nie jest to jedyny wkład Polski w teologię i Magisterium XX wieku. Teologia ciała św. Jana Pawła II to jeden z przykładów, inny to wprowadzenie do Nauki Społecznej Kościoła terminu solidarność i wreszcie rewolucja miłosierdzia, którą zapoczątkowała Polka św. Faustyna Kowalską, a którą do Magisterium wprowadził… św. Jan Paweł II. Trudno znaleźć inny Kościół lokalny, który miałby większy wkład w XX-wieczną historię i doktrynę Kościoła. 

 

W XXI wieku zaś może być podobnie. Polscy hierarchowie zdecydowali się bowiem zabrać głos w trwającej dyskusji na temat „Amoris laetitia”. I jak poprzednio kard. Wojtyła stanęli w obronie nauczania Kościoła, Tradycji i Magisterium, przypominając, że wbrew opiniom części zachodnich hierarchów w kwestii Komunii św. dla rozwodników w ponownych związkach nic się nie zmieniło, bo zmienić się nie mogło. I ten głos jest obecnie komentowany i przywoływany w licznych doniesieniach katolickich mediów zachodu. Wielu zwraca uwagę, że jest to stanowisko odmienne od tego, jakie przyjęły Episkopaty Niemiec czy Malty (ten pierwszy odrzucał długo także „Humanae vitae”), ale także odmienne od tego, które zaprezentowali autorzy „Dubia”. Przygotowywane przez Polskę „Instrukcje” do „Amoris laetitia” mogą więc stać się przełomem, tak jak niegdyś przełomem okazał się „Memoriał”. I oby tak było.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

19:17 10 czerwca 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie