Gazeta Wyborcza była zależna od PO!

Flickr/Wikimedia Commons
Rozbrajająca szczerość Adama Michnika. Zwolnienia grupowe i wyprzedaż majątku, to konsekwencja spadku przychodów ze sprzedaży i reklam. Dobrobyt zapewniała symbioza z poprzednią władzą.



Już dawno nie byliśmy świadkami takiej wylewności redaktora naczelnego GW, który nieustannie broni swoich pieniędzy, czyli demokracji. Jak donosi portal Wirtualnemedia.pl za swoje obecne niepowodzenia szef Wyborczej obwinia partię Jarosława Kaczyńskiego, która jest źródłem jego obecnych problemów.

 

Michnik obawia się, że kierowany przez niego tytuł podzieli los niedawno zlikwidowanego węgierskiego dziennika Nepszbadsag. W Polsce Adam Michnik czuje się… represjonowany, jak na ideologicznego męczennika przystało, bo jak wiadomo represje zaczynają się się wtedy, gdy zaczyna brakować kasy.

 

Perspektywy Wyborczej rzeczywiście nie są różowe. Sprzedaż tytułu leci na łeb na szyję. Maleją przychody z prenumeraty i z reklam. Kierownictwo samo przyznaje, że redakcji nie stać już na korespondentów zagranicznych i oddziały terenowe. Gazeta ewoluuje więc w kierunku kolejnego wirtualnego tytułu, jakich pełno na rynku. Czym będzie się wyróżnia

? Plotkami i erotyką, jak obecnie?

 

Prawda o przyczynach obecnej sytuacji GW jest jednak diametralnie inna. To przecież czytelnicy odwrócili się od linii prezentowanej przez ten dziennik. Mieli po prostu dość manipulacji medialnych, opowiadania się po jednej linii politycznego sporu, zamianie funkcji informacyjnej na publicystyczną, czy w końcu ordynarnego nagabywania Polaków, co mają myśleć na dany temat.

 

Redakcja GW zawsze stawiała się w roli moralizatorów i obrońców przyzwoitości. Rynek pokazał jednoznacznie, na ile wycenia takie praktyki. Prawdopodobnie kres Wyborczej nastąpiłby dużo wcześniej, gdyby nie dyspozycyjność wobec rządów Platformy Obywatelskiej, co gwarantowało koncernowi stały przypływ gotówki.

 

- Władza postanowiła z nas wypić krew i dziurki nie zostawić - podsumował Adam Michnik. - Więc jak rozmawiam z moimi dziennikarzami, to mówię „albo-albo”: albo ocalimy „Gazetę” i z nią ważną instytucję demokracji polskiej i będziemy mieli w CV: „ocalili demokrację”, albo nie ocalimy, będziemy mieli wtedy w CV: „do ostatniej kropli krwi bronili demokracji” - histeryzuje Michnik.

 

Spokojnie. Polska sobie poradzi. Jak mówi papież Franciszek, chcesz zobaczyć wszystkich tych, bez których myślałeś, że świat się zawali? Idź na cmentarz - tam leży ich pełno.

 



Autor: Tomasz Teluk

Źródło: Mały Dziennik

14:36 23 listopada 2016








Video


Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie