Franciszek, rozeznawanie, sztywne zasady moralne i potencjalna destrukcja moralności

Słowem kluczem, które pozwala zrozumieć nauczanie moralne papieża Franciszka jest termin „rozeznawania”. Jeśli jednak do owego koniecznego w procesie oceny moralnej elementu nie dodamy jasnych i oczywistych zasad moralnych, to dojdzie do całkowitego zniszczenia jakiejkolwiek moralności.




Nie mam wątpliwości, że rozeznawanie jest konieczne, że w procesie podejmowania decyzji moralnych i ich oceny jest ono konieczne. Niestety można odnieść wrażenie, że przy niektórych interpretacjach wypowiedzi papieskich z rozeznawania zupełnie zniknęły zasady i normy moralne, które zastąpiono… sytuacją i okolicznościami, które nigdy nie są czarno-białe.

 

Tak można na przykład zinterpretować (choć nie jest to interpretacja jedyna, czy jedynie dopuszczalna) ostatnią wypowiedź Franciszka do biskupów. Jest w niej mowa o konieczności rozeznawania duszpasterskiego. Jest w tym rozważaniu dużo uwag ważnych i bezdyskusyjnych. „Biskup nie jest samowystarczalnym « ojcem-władcą» ani też «samotnym pasterzem», przestraszonym i odizolowanym. Rozeznanie biskupa jest zawsze działaniem wspólnotowym, które nie pomija bogactwa opinii jego prezbiterów i diakonów, Ludu Bożego i tych wszystkich, którzy mogą dać mu swój pożyteczny wkład. W pogodnym dialogu nie obawia się on dzielić z innymi swoim rozeznaniem, czasem nawet je modyfikując. Dzielić się ze współbraćmi w biskupstwie, z którymi zjednoczony jest sakramentalnie, a wtedy rozeznanie staje się kolegialne. Ze swoimi kapłanami, dla których jest gwarantem takiej jedności, jakiej nie narzuca się siłą, ale tworzy się ją z cierpliwością i mądrością rękodzielnika. Z wiernymi świeckimi, którzy mają «wyczucie» prawdziwej nieomylności wiary w Kościele: oni wiedzą, że Bóg nie ustaje w swojej miłości i nie wypiera się swoich obietnic. Zachęcam was zatem, byście pielęgnowali postawę słuchania, wzrastając w wolności rezygnowania z własnego punktu widzenia, kiedy okazuje się on niepełny i niewystarczający, aby przyjąć punkt widzenia Boga” - mówił na przykład Ojciec Święty. I dodawał, że misją biskupów nie jest realizowanie własnych projektów czy rozwiązań wypracowanych abstrakcyjnie. „Rozeznanie oznacza pokorę i posłuszeństwo – pokorę co do własnych projektów, a posłuszeństwo względem Ewangelii” – powiedział papież.

 

Ale są też sformułowania, które niewłaściwie zinterpretowane mogą budzić zaskoczenie czy prowadzić do nieprawdziwych wniosków. Papież przypominał na przykład, że „autentyczne rozeznawanie” nie może być sprowadzone do powtarzania „sztywnych reguł moralnych” wobec osób, których sytuacje „nie mogą być zredukowane do czerni i bieli”. Papież ostrzegał także biskupów przed „uleganiem nostalgii za udzielaniem jednej odpowiedzi do zastosowania we wszystkich sytuacjach” i podkreślał, że „rozeznawanie jest antidotum na sztywność, bowiem te same rozstrzygnięcia nie są zawsze tak samo ważne”. Pasterze zaś muszą umieć odpowiadać na pytanie, mówił papież, czy wczorajsze rozwiązania są nadal ewangelicznie ważne.

 

Jeśli potraktować te słowa bez kontekstu całej nauki Kościoła, wyjąć je z doktryny i rozumienia moralności (a tak często zwolennicy Franciszka robią) to wówczas będą one w istocie oznaczać destrukcję moralności i sprowadzenie jej do rozeznawania. Tyle tylko, że aby rozeznawać, także skomplikowane i niejednoznaczne sytuacje (w życiu jest ich wiele), to potrzebne są jasne i konkretnie sformułowane zasady moralne. Rozeznanie nie może ich zmieniać, nie może uznawać, że w pewnych okolicznościach pewne zasady nie obowiązują, a jedynie może w niejednoznacznych moralnie sytuacjach szukać równowagi czy oceniać wagę poszczególnych norm, zasad czy praw. Rozeznanie jednak nie jest procesem tworzenia norm moralnych, te bowiem istnieją w prawie Bożym i prawie naturalnym, a jedynym, co jest konieczne jest ich odczytanie i zastosowanie w konkrecie ludzkiego życia. Normy i zasady Ewangelii nie mogą też przestać być ważne, czy przestać obowiązywać. Duch czasu nie zmienia norm, nie zmienia Ewangelii, tak jak nie może jej zmienić „rozeznawanie”.

 

Gdyby było inaczej, to w istocie przestałaby istnieć jakakolwiek moralność. Nakaz gościnności (na który tak często powołuje się Ojciec Święty) także mógłby być nieustannie rozeznawany, a to mogłoby prowadzić do wniosku, że w sytuacji nie-czarno-białej (a zdecydowanie taką jest sytuacja w Europie) nie mamy nie tylko obowiązku przyjmować uchodźców (tych prawdziwych, a nie imigrantów), ale nie ciąży na nas nawet obowiązek jakiejkolwiek pomocy ofiarom wojny, I jeśli nie istnieją stałe normy moralne, a jedynie proces ich rozeznawania, to nie ma najmniejszej przyczyny, by tej tezy nie odnieść również do zasady gościnności. Nie inaczej jest z tak mocno akcentowanym (słusznie) przez papieża Franciszka grzechem korupcji. Jeśli najważniejsze jest rozeznawanie, nie zawsze rozstrzygnięcia są tak samo ważne, a udzielanie jednej odpowiedzi na pytania moralne jest tylko nostalgią, to również potępienie korupcji może zostać spokojnie rozmyte w procesie „rozeznawania”. 

 

Warto o tym pamiętać, gdy próbuje się - niezgodnie z całą Tradycją Kościoła (także tą pochodzącą od św. Ignacego Loyoli, w którego „Ćwiczeniach” rozeznanie jest tak ważne) - zastępować normy i zasady i oparte na nich „rozeznanie” zastępować samym procesem rozeznawania, w którym można nawet uznać, że jakieś zasady przestały być już ewangeliczne… Uznanie takiej procedury prowadzi w istocie do lekko tylko zakamuflowanego relatywizmu. 

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

15:53 15 września 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie