Feminiści wszystkich krajów łączcie się

Małgorzata TerlikowskaArchiwum
Koniec z patriarchatem, koniec z męskimi szowinistami, którzy przepuszczają kobiety w drzwiach, a na powitanie cmokają je w rękę. Panie i panowie, na arenę wkracza nowy typ mężczyzny, zwany feministą.




Skoro określenie „feministka” doczekało się niezbyt pozytywnych skojarzeń, trzeba było wypracować inne, znacznie, znacznie przyjemniejsze. W obiegowej opinii feministka to bowiem agresywna kobieta, w rozciągniętym swetrze, z rozwianym włosem, walcząca jak taran o prawa kobiet, czytaj o aborcję. Tłumnie wyszły ostatnio feministki na ulice, a ich atrybutem stała się parasolka. Przyznają Państwo, że trudno uznać je za wzór kobiecości.

 

Żeby jednak feminizm tak źle się nie kojarzył, szybko trzeba było wymyślić określenie, które z feminizmem by się wiązało, ale niosłoby za sobą pozytywne skojarzenia. No i ktoś je wymyślił. I byli to mężczyźni, Wcześniej termin ten spopularyzował Piotr Pacewicz, a obecnie chętnie posługuje się nim prezydent Słupska Robert Biedroń. Zawsze elegancki, pięknie się uśmiechający i – jak podkreśla – jak nikt rozumiejący sytuację kobiet i jak nikt je wspierający. A taki empatyczny, delikatny facet to właśnie „feminista”. Feminista, czyli zupełne zaprzeczenie tryskającego na prawo i lewo testosteronem szowinistycznego maczo. „My faceci wyrastamy w takim systemie, który uczy nas takiego a nie innego traktowania kobiet, że można się śmiać, opowiadać dowcipy, że kobiety pełnią rolę służebną. Proszę tego nie traktować jako usprawiedliwienia, to trzeba zmieniać i dobrze, że jest coraz więcej facetów, którzy mówią, że są feministami” - mówi Biedroń w wywiadzie dla portalu styl.pl.

 

Facet, który nie jest feministą, jest draniem, bo to znaczy, że tak naprawdę nie szanuje kobiet. Faceci bardzo chętnie całują kobiety w rękę, ale kiedy trzeba podzielić się władzą, to już mają z tym problem. Traktują kobiety przedmiotowo, a nie podmiotowo. Wkurza mnie to!” - mówi prezydent Słupska. Dlatego koniec z decydowaniem o kobiecych brzuchach, koniec z decydowaniem w co się mają ubierać. Czas na nową jakość. „To, co reprezentuje stereotypowy samiec nie ma najmniejszych szans we współczesnym świecie, bo przegra z tymi wartościami, które reprezentują kobiety. Tak ten świat jest dziś poukładany. Jeśli się nie dogadamy, to się pozagryzamy nawzajem. Pamiętamy z przeszłości, do czego doprowadziły konflikty i ten nasz testosteron”.

 

Dlatego mężczyźni zamiast cmokać kobiety w rękę, zamiast przepuszczać je w drzwiach, zamiast podawać płaszcz powinni zrobić dla nich miejsce... na listach wyborczych. I to nie gdzieś na szarym końcu, tylko dla pań same jedynki. To się po prostu opłaca, bo kobiety wnoszą nową jakość: „będzie mniej przemocy, mniej wojen, mniej agresji a więcej dialogu”. Dzięki czemu świat będzie lepszy.

 

Wrzucanie do jednego worka chamusiów opowiadających sprośne dowcipy o kobietach i w niewybredny sposób komentujących ich wygląd czy figurę razem z tymi mężczyznami, którzy całują kobietę w rękę czy przepuszczają w drzwiach, to jednak spore nadużycie. Można także w ten sposób okazywać szacunek kobietom, i nie rechotać z prostackich dowcipów z podtekstem seksualnym. Między tymi skrajnymi postawami jest naprawdę sporo miejsca dla facetów, dla których również dobro kobiet jest priorytetem, a dla których określenie „feminista” jest obraźliwe. To ci mężczyźni, którzy troszczą się o swoje kobiety, są odpowiedzialni, a kiedy trzeba gotowi są za nie oddać życie. I takich facetów potrzebujemy.

 

Małgorzata Terlikowska 



Autor:

Źródło:

19:00 15 listopada 2016







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie