CYWILIZACJA

Dramatyczne wydarzenia w sądzie. „A gdyby to było Twoje dziecko?” – krzyczała matka Charliego Garda

Matka Charliego Garda wybiegła z sądu, gdy ten oznajmił, że chłopiec ma umierać w hospicjum. Powód? Brak porozumienia między szpitalem a rodzicami w kwestii możliwości właściwej opieki w domu.

Ta sprawa jest coraz bardziej przykra. Do kolejnego emocjonalnego wydarzenia doszło w sądzie, gdy rodzice domagali się od szpitala (który tego odmawiał) przewiezienia chłopca do domu, by tam mógł, pośród bliskich umrzeć. Sędzia uznał, że skoro szpital i rodzice nie mogą się porozumieć, to chłopiec powinien spędzić ostatnie dni i umrzeć w hospicjum. Gdy usłyszała to matka Connie Yates wybiegła z sali sądowej i krzyknęła: „a gdyby to była pańskie dziecko”.

 

Spór dotyczy tego, czy mieszkanie rodziców chłopca nadaje się do tego, by spędził on tak ostatnie godziny swojego życia. Zdaniem reprezentantów Great Ormond Street Hospital tak nie jest. Drzwi mają być za wąskie, by przemieścić przez nie urządzenia konieczne do opieki. Dlatego proponują oni, by chłopiec zakończył życie – bez niepotrzebnego stresu i bólu – albo u nich, albo w hospicjum. Rodzice odpowiadają, że chcą, by Charlie umarł w domu. – Obiecaliśmy mu to – zapewniają.

 

Sąd dał rodzicom kilkanaście godzin na to, by przygotowali oni swoje lokum, tak by spełniało ono oczekiwania szpitala. Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, by udało im się to zrobić.

 

Spór, jak widać nadal trwa. I w tym przypadku racje są – jak sądzę – podzielone. Z jednej strony mamy fundamentalne prawo rodziców do decydowania o tym, gdzie umierać będzie ich dziecko. Tego nikt nie może im odmówić. A z drugiej prawo do godnego odejścia, bez bólu, stresu itd. dziecka. Interes dziecka kontra prawa rodziców. Sytuacja byłaby przy tym prostsza, gdyby nie to, że owo prawo do decydowania o własnym dziecku szpital od dawna kontestował. Teraz trudniej przyjąć jego argumentację. Warto mieć jednak świadomość, że nie jest ona pozbawiona mocy argumentacyjnej. Sprawa, akurat w tej kwestii, mocno się komplikuje, i bez znajomości stanu Charliego, możliwości jego rodziców, pozostaje trudna do jednoznacznego rozstrzygnięcia. W tej sprawie bowiem możemy mieć do czynienia z autentycznym dylematem moralnym, który wzmocniony zostaje silnymi emocjami obu stron. 

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: LifeNews/LifeSiteNews/MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

Wkrótce nie skorzystasz z Ubera w TYM mieście. Zarzucono mu brak bezpieczeństwa podróżujących

Redakcja malydziennik

(WIDEO) SZOKUJĄCY pościg za 21-latką. Na tylnym siedzeniu wiozła…

Redakcja malydziennik

W Europie jest ich 13 milionów. Cyganie jednak cały czas są prześladowani

Ładuję....