Dobra kłótnia nie jest zła!

flickr.com
Prawdziwe życie to nie bajka. Tylko w niej bowiem mąż i żona żyją długo i szczęśliwie, a błogiej radości nie mąci żaden cień Jako że nikt z nas nie jest wolny od egoizmu i każdy wciąż na nowo musi z nim walczyć, pojawiają się sprzeczki. I bardzo dobrze. Bo dobra kłótnia nie jest zła.



Nie ma chyba nic gorszego niż ciche dni, tygodnie czy nawet miesiące. Sprawy one nie rozwiązują, a wręcz przeciwnie – generują jeszcze więcej problemów. Z czasem nikt już nie pamięta, o co tak naprawdę poszło. Zamiast wyjaśnienia sprawy pojawiają się pretensje, oskarżenia, a sporna kwestia jak była nierozwiązana, tak nierozwiązaną pozostaje. Dlatego sensowna wydaje się rada papieża Franciszka, by się pokłócić, nawet głośno i przy użyciu talerzy, ale sprawę wyjaśnić do końca. Dla dobra małżeństwa: „Ja zawsze radzę nowożeńcom: kłóćcie się ile chcecie, niech latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody" – mówił papież wielokrotnie.

Kłótnia to bowiem dla relacji małżeńskiej szansa, a nie zagrożenie. Św. Josemaria Escriva twierdzi nawet, że sprzeczki są „przejawem miłości”, niemal potrzebą. Pozwalają one na pójście do przodu, przeżycie problemu, rozwiązanie go i rozpoczęcie na nowo. Kryzys pozwala pójść dalej, a także uświadamia, że nasz związek nie jest doskonały, nie jest statycznym dobrem, którego nie trzeba już pielęgnować, ale nieustannym zadaniem. „Miłość bowiem nigdy nie jest czymś gotowym, czymś tylko «danym» kobiecie i mężczyźnie, ale zawsze jest równocześnie czymś «zadanym». Tak trzeba się na nią patrzeć: miłość poniekąd nigdy nie «jest», ale zawsze wciąż «staje się» w zależności od wkładu każdej osoby, od jej gruntownego zaangażowania” - wskazywał Karol Wojtyła w „Miłości i odpowiedzialności”. „Człowiek jest istotą niejako skazaną na twórczość. Twórczość ta obowiązuje również w dziedzinie miłości. Jakże często jesteśmy świadkami tego, że z obiecującego «tworzywa» uczuć i pragnień nie kształtuje się prawdziwa miłość” - dodaje.

A miłość kształtuje się także podczas kłótni. Ścieramy się ze sobą, dyskutujemy, kłócimy, bo zależy nam na naszej relacji i chcemy, żeby była ona jeszcze lepsza. Kłótnie oczywiście nie mogą trwać w nieskończoność, bo do niczego dobrego nie doprowadzą. Nie ma bowiem nic dobrego w „zimnej wojnie” - przypomina papież Franciszek. I radzi – bardzo słusznie – by kończyć kłótnię tego samego dnia.W swoim małżeństwie warto więc stosować Radę św. Pawła w: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ani nie dawajcie miejsca diabłu!” (Ef 4,26-27).

Małżeństwo to sfera bardzo dynamiczna i dobrze, że czasem eksploduje w kłótni. Emocje nie są bowiem czymś negatywnym. Pozwalają one bowiem wiele rzeczy rozładować, spojrzeć się na problem z innej perspektywy. Niemniej jednak trzeba pamiętać o tym, by im się całkowicie nie podporządkować. Bo wtedy będzie tragedia. Dlatego dojrzałość zakłada umiejętność przerwania tej spirali i… przebaczenia. To bardzo istotny element kłótni. „Przepraszam” bowiem to jedno z najważniejszych słów, jakie winno padać w małżeństwie. Przebaczenie bowiem to nie poniżenie: „Nie trzeba dużo mówić, wystarczy jeden gest. Jeden taki gest załatwia wszystko” – przekonuje papież Franciszek.

Kłótnie więc to nie koniec świata. Będą one się pojawiać, będą występować, bo taka jest dynamika małżeństwa. I będą się zmieniać, tak jak zmieniać się będą małżonkowie. Im bardziej w małżeństwie będą oni dojrzewać, tym bardziej dojrzały będzie sposób, w jaki będą się kłócić. I – jak przekonuje Franciszek – nie trzeba się tego obawiać: „Bardziej boję się o te małżeństwa, w których nie ma dyskusji. Jest to rzadkie i dziwne. Jezus wybiera takie chwile, aby pokazać nam miłość Boga, Jezus wybiera te miejsca, aby przyjść do naszych domów i pomóc nam odkryć Ducha żyjącego i działającego w naszych codziennych domach. To w domu uczymy się braterstwa, solidarności i aby nie być aroganckimi. To w domu uczymy się przyjmowania i dziękowania za życie będące błogosławieństwem oraz tego, że każdy potrzebuje innych, aby się rozwijać. To w domu doświadczamy przebaczenia i jesteśmy stale zapraszani do przebaczania, do tego, aby dać się przemieniać. To w domu nie ma miejsca na "maski", jesteśmy tymi, kim jesteśmy i w taki czy inny sposób jesteśmy wezwani do szukania tego, co najlepsze u innych”. Nawet jeśli czasem pokłócimy się na noże. Ale tak jak po każdej burzy wschodzi słońce, tak po każdej kłótni miłość małżonków winna być coraz głębsza i mocniejsza.

 

 

Małgorzata Terlikowska 

 

 

 



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

21:25 17 stycznia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie