Dla Chrystusa się nie zabija, a…

Mam świadomość, że to kolejna burza w medialnej szklance wody, ale trudno nie odnieść się do afery, jaką wywołał Kamil Cebulski występując podczas strzelania w koszulce z krzyże i napisem: „Zabijać lewaków dla Chrystusa”.




Nie, nie mam nic przeciwko strzelaniu, nie mam wrażenia, żeby było w nim coś złego. Nie mam też nic przeciwko broni, to narzędzie, jak każde inne i nie sądzę, by trzeba było tak mocno - jak w Polsce - ograniczać dostęp do niej. Ale… w niczym nie zmienia to faktu, że mam negatywny stosunek do koszulki.

 

I znowu, jak poprzednio, nie dlatego, że uważam, że Jezus był pacyfistą (bo nic na to nie wskazuje, a Kościół nigdy pacyfizmu nie głosił), a dlatego, że mam świadomość, że jeśli coś z lewakami trzeba zrobić, to na pewno nie ich zabijać. Jeśli Chrystus od nas czegoś wymaga to… ich nawracania. A do tego o wiele skuteczniejszą bronią niż karabin czy rewolwer czarnoprochowy jest… różaniec.

 

Tak, tak właśnie różaniec, albo inna modlitwa maryjna. Już św. Maksymilian namawiał wiernych, by wytrwale modlili się za masonów, by odmawiali za nich modlitwy, by ofiarowywali za nich cierpienia, tak by oni nawracali się. I nasze zadanie jest takie same. Mamy nawracać lewaków dla Chrystusa. Ofiarowywać za nich cierpienia, ofiary, posty. To jest droga chrześcijanina. A postrzelać możemy sobie do celu. Nic więcej.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

20:32 4 maja 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie