DEMOLKA Kościoła TRWA. Niemieccy biskupi chcą interkomunii z protestantami. „W wyjątkowych sytuacjach”

Możliwość wspólnego przystępowania do Eucharystii dla mieszanych, katolicko-protestanckich małżeństw dostrzega niemiecki biskup Osnabrück Franz-Josef Bode. O takiej możliwości wspomina także kard. Walter Kasper, a można ją wyczytać nawet w niektórych wypowiedziach papieża Franciszka. Czy to kolejny krok na drodze rozmontowywania tradycyjnej doktryny?




W roku 2017 Kościół mógłby, wyjaśnia biskup Boda, zaakceptować praktykę - i tak już obecną w Niemczech - wspólnej komunii świętej małżonków z różnych wyznań chrześcijańskich. Według biskupa pomysł taki „nie jest utopijnym”.

 

Dla protestantów nie ma w takim pomyśle nic zaskakującego. Tam, od dawna w wielu wspólnotach, praktykuje się „otwartą Komunię”, do której zapraszani są wszyscy ochrzczeni bez względu na wyznanie. Kościół katolicki od zawsze podkreśla jednak, że do Eucharystii potrzebna jest realna Komunia także w kwestiach doktrynalnych, a tej między protestantami a katolikami nie ma. Świętowanie jedności, gdy jej nie ma, byłoby kłamstwem. Doktrynę tę mocno przypominał św. Jan Paweł II czy Benedykt XVI. Dla niemieckich katolików była ona jednak i jest kamieniem obrazy.

 

Odnosząc się do tego pomysłu biskup Bode zaznaczał także, że wspólna Eucharystia byłaby krokiem w kierunku jedności i budowy „wspólnego Kościoła przyszłości”. Minimalnym punktem wspólnym byłaby zaś wówczas „wiara w Jezusa Chrystusa i Trójjedynego Boga”.

 

Projekt ten, choć wydaje się nie niemożliwy do pogodzenia z wiarą katolicką, jest już teraz budowany. A przynajmniej niektóre z wypowiedzi papieża Franciszka mogą sugerować, że cieszy się on także jego wsparciem. Najmocniejszym na to dowodem pozostaje słynna odpowiedź udzielona kobiecie luterance, która ma męża katolika i pytała o to, czy może przystępować do komunii z mężem?

 

-Nie jest mi łatwo odpowiedzieć na pytanie dotyczące udziału w Wieczerzy Pańskiej, zwłaszcza przed takim teologiem, jak kardynał Kasper! Boję się! – stwierdził biskup Rzymu.

 

- Myślę o tym, co Pan powiedział, kiedy dał nam to polecenie: "To czyńcie na moją pamiątkę". I kiedy uczestniczymy w Wieczerzy Pańskiej przypominamy, i naśladujemy to, co robił sam Pan Jezus (…) Sam sobie zadaje to pytanie – i nie wiem, jak na nie odpowiedzieć. Pytam się więc czy uczestniczenie w Wieczerzy Pańskiej jest celem podróży, czy też pokarmem dla podróżujących razem? Pozostawiam to pytanie do rozstrzygnięcia dla teologów i tych, którzy to rozumieją – stwierdził papież.

 

Następnie mówił: – Prawdą jest, że w pewnym sensie podzielać coś oznacza, że nie ma różnic między nami, że mamy tę samą doktrynę, podkreślam to słowo, słowo, które jest trudne do zrozumienia. Ale zadaję sobie pytanie, czy my nie mamy tego samego chrztu? A jeśli mamy ten sam chrzest, czy nie powinniśmy podróżować razem?

 

Jesteś świadkiem głębokiej podróży. Czyż nie jest nią podróż przez małżeństwo, rodzinę, ludzką miłość i wspólną wiarę? Mamy ten sam chrzest. Kiedy czujesz się jak grzesznica – ja sam czuję, że jestem wielkim grzesznikiem – jeżeli twój mąż czuje się grzesznikiem, udajesz się do Pana i prosisz Go o przebaczenie. Twój mąż robi to samo. Również idzie do księdza i prosi o rozgrzeszenie. Są to środki, pozwalające zachować w nas chrzest. Kiedy modlicie się razem, chrzest niejako wzrasta, staje się silniejszy. Kiedy uczycie dzieci, kim jest Jezus, dlaczego Jezus przyszedł na świat i co uczynił dla nas, robicie to samo, czy to w języku luterańskim czy katolickim, ale to jest to samo.

 

I dalej papież kontynuował: - Jak jest z Wieczerzą Pańską? Kwestia jest taka, że tylko wtedy, gdy jest się szczerym z samym sobą i dzięki niewielkiemu światłu teologicznemu, które każdy posiada, można odpowiedzieć sobie samemu na to pytanie. Wejrzyjcie w głąb siebie. „To jest Ciało moje. To jest moja Krew” – powiedział Pan. „Czyńcie to na moją pamiątkę”, i jest to pokarm, który pomaga nam w podróżowaniu przez życie.

 

Franciszek przywołał znajomość z duchownym protestanckim. Mówił: - Byłem kiedyś bardzo zaprzyjaźniony z biskupem kościoła episkopalnego, który miał 48 lat, był żonaty i posiadał dwoje dzieci. Bardzo źle się z tym czuł, że miał żonę katoliczkę, jego dzieci były wychowywane w wierze katolickiej, a sam był biskupem. Towarzyszył im w niedzielę – żonie i dzieciom – podczas mszy, a następnie udawał się na nabożeństwo do swojej wspólnoty. Czynił krok do udziału w Wieczerzy Pańskiej. Następnie szedł dalej, a potem Pan powołał go do swojego [domu], jako zwykłego człowieka. Na twoje pytanie mogę odpowiedzieć jedynie pytaniem: Co mogę zrobić z moim mężem, w sytuacji gdy Wieczerza Pańska towarzyszy mi w mojej drodze? To jest problem, na który każdy musi odpowiedzieć sam. Pewien jednak pastor-przyjaciel powiedział mi kiedyś: „Wierzymy, że Pan jest tam obecny. Wszyscy wierzą, że Pan jest obecny. A więc co to za różnica?" Ech te wyjaśnienia, interpretacje. Życie jest większe niż wyjaśnienia i interpretacje. Zawsze należy odnieść się do chrztu. „Jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg”. To jest to, co Paweł mówi nam i z tego trzeba wyciągać wnioski.

 

– Nigdy nie ośmieliłbym się dać pozwolenia, bo nie należy to do moich kompetencji. „Jeden chrzest, jeden Pan, jedna wiara”. Porozmawiaj z Panem, a następnie idź do przodu. Nie śmiem powiedzieć nic więcej – zakończył papież.

 

Trudno uznać, że jest to zgoda, ale trudno nie zauważyć, że nie było tam również zdecydowanej odmowy. Inna sprawa, że krótko później watykańskie kongregacje zdecydowanie odrzuciły możliwość interkomunii.



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Rorate-caeli.blogspot.com/Pch24.pl

9:51 4 stycznia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie