Czy wybór Trumpa zmieni świat?

twitter
Wybór Donalda Trumpa może spowodować efekt domina na arenie europejskiej. Czy mamy do czynienia z końcem historii liberalnej demokracji, który postulował Francis Fukuyama?




Nowy amerykański przywódca na europejskich salonach wzbudza strach i niezrozumienie. Lęk przed Trumpem wynika przede wszystkim z tego, że hippisi w garniturach w stylu Schultza, Merkel czy Clinton czują już na plecach oddech swoich politycznych konkurentów. Wyborcy jasno pokazują, że mają już dość terroru kawiorowej lewicy, politycznej poprawności i „pokolenia ciot”, jak to dosadnie ujął znany aktor Clint Eastwood.

 

Wypowiedzi europejskich prominentów obnażyły ich oderwanie od rzeczywistości, począwszy od autozaorania na twitterze Donalda Tuska, który prorokował swoje odejście z polityki, po jak zawsze bulwersujące wypowiedzi lewaka Martina Schultza oraz pouczenia ze strony Angeli Merkel oraz Jeana Clauda Junckera. Ten ostatni zapowiedział, że będzie musiał nauczyć Trumpa Europy.

 

Fakty są jednak inne. Najbliższe lata to wybory w Niemczech i we Francji - najsilniejszych politycznie i ekonomicznie krajach Europy. Dni Angeli Merkel wydają się więc policzone, natomiast wiele wskazuje, że zrealizują się także profetyczne wizje M. Houllebecqu’a i nad Sekwaną będą rządzić nacjonaliści. Już teraz republikanie współpracują blisko z rodziną Le Pen.

 

Obecnie gabinet Trumpa może więc liczyć na strategiczny sojusz z Wielką Brytanią, choć jest to właściwie sojusz poza Unią Europejską. Sympatia połączy na pewno Waszyngton i Budapeszt. Na tym polu swoją rolę ma do odegrania również Polska jako naturalny lider Europy Środkowo-Wschodniej. Co martwi, nasza wizja USA jest na razie zbytnio romantyczna.

 

Nie pomoże demonizowanie obecnego gospodarza Białego Domu jako populisty, bo Europę mieli wcześniej pogrążyć inni populiści typu Tsipras czy Fico, ale i to EU przetrwała. Wolny rynek wykończył się sam, natomiast nie widać też mitycznego końca demokracji. Jeśli ktokolwiek niszczy demokrację to właśnie sami liberałowie, którzy nie tylko usiłują wpływać na mechanizmy systemu, który tak fetyszyzują, ale także nie potrafią uszanować wyborów obywateli, jeśli coś potoczy się nie po ich myśli.

 

Koniec pewnej historii niewątpliwie dzieje się na naszych oczach. Z polityki bezpowrotnie odchodzi pokolenie lat 60. ubiegłego wieku. Jeśli zaś Trump rzeczywiście zrealizuje przynajmniej tę obietnice, że Ameryka przestanie być dojną krową, a Europa będzie musiała poważnie zająć się swoim bezpieczeństwem a nie walczyć z terroryzmem wysyłanymi w niebo balonikami, czekają nas poważne zmiany.



Autor: Tomasz Teluk

Źródło: Mały Dziennik

16:50 14 listopada 2016







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie