Czy Trump wystąpi przeciwko Polsce?

Donald TrumpPAP/EPA
W niedawnym wywiadzie dla Wall Street Journal Donald Trump zasugerował dwie zmiany w dotychczasowej polityce Stanów Zjednoczonych. Pierwsza, która nas może niepokoić w sposób bezpośredni to sugestia, że jeśli uda się dogadać z Rosją to nie będzie powodów by utrzymywać sankcje wobec tego kraju. Druga, która jest o wiele bardziej odległa od naszych spraw dotyczy ewentualnej rezygnacji Stanów Zjednoczonych z polityki “jednych Chin”.




Polityka „jednych” Chin oznacza tyle, że Stany Zjednoczone nie uznają suwerenności, ani niepodległości Tajwanu i oficjalnie traktują tę wyspę jako część Chińskiej Republiki Ludowej. W praktyce oznaczało to, że realne gwarancje bezpieczeństwa i pomoc militarna wobec Tajwanu, jakich temu krajowi udziela USA nie przekładają się na polityczne uwierzytelnienia. Teraz Donald Trump daje do zrozumienia, że ten stan rzeczy może się zmienić. Zapowiedziane zostało spotkanie z prezydent Tajwanu, co byłoby wydarzeniem bezprecedensowym i swoistym politycznym policzkiem wobec Pekinu.

 

Pojawiają się jednak opinie - o czym wspominałem w jednym z poprzednich tekstów - że zachowanie Trumpa może być rodzajem politycznej ofensywy mającej uświadomić coraz bardziej rozpychającym się mocarstwowo Chinom ich słabość wobec USA. Razem z rewizją stosunku do Tajwanu Trump sugerował wprowadzenie wysokich ceł na produkty chińskie, czyli w praktyce rozpoczęcie wojny handlowej. Stany Zjednoczone faktycznie słabną militarnie w świecie jednak, jak się zdaje, wciąż potrafią celnie uderzać za pomocą swojej “miękkiej siły”, której jednak trzeba umieć używać. „Soft power” może się okazać skuteczna wobec Chińczyków, ponieważ legitymizacja polityczna w tym kraju w znacznej mierze zależy od trwającej prosperity. Realność wojny i to wcale nie militarnej, może ostudzić na jakiś czas ambicje Chińczyków czy też urealnić ich poczucie własnych możliwości. To, że Trump urealnia światową sytuację międzynarodową widzimy dobrze w różnych miejscach - np. gdy mówi Europejczykom, że USA nie będą potrafiły zapewnić bezpośredniego bezpieczeństwa całemu kontynentowi.

 

Zdecydowane stanowisko wobec Chin można zatem potraktować jako wzmocnienie pozycji negocjacyjnej w sytuacji nowego otwarcia.

 

Dopiero z tej perspektywy możemy spojrzeć na stanowisko nowego amerykańskiego prezydenta wobec Rosji. Amerykanie potrzebują odprężenia w relacjach z Moskwą ze względu na napięcie na Pacyfiku i zdają się też zauważać, że prężenie muskułów często działa na Rosję w sposób odstraszający, ale nie tylko w sensie ich zniechęcenia do konfrontacji militarnych, ale i zniechęcenia do ocieplania stosunków, których USA na pewno szuka. Czy jednak faktycznie dojdzie do zniesienia wszystkich sankcji? Jest to tak samo wątpliwe jak całkowita zmiana sytuacji Tajwanu. Na Pacyfiku Tajwan jest amerykańskim kijem wobec Pekinu, zaś zniesienie sankcji wygląda na marchewkę Trumpa wobec Moskwy.

 

Tomasz Rowiński

 

Autor jest redaktorem pisma Christianitas.

 

 



Autor: Tomasz Rowiński

Źródło: Mały Dziennik

22:00 17 stycznia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie