CYWILIZACJA

Czy PiS popiera polityczny ruch homoseksualny, bo Putin jest przeciw?

Warto jeszcze wrócić do nie tak dawnego braku sprzeciwu Polski wobec przeforsowania w ONZ dalszej działalności ustanowionego tam rzecznika politycznego ruchu homoseksualnego.

Po pierwsze trzeba do tego wracać, bo stało się to za zgodą rządu, który deklaruje obronę chrześcijańskich wartości, po drugie ze względu na tłumaczenia jakimi posługują się politycy PiS próbując jakoś wybrnąć z tych trudnych do uzgodnienia z przekazem programowym działań. Zresztą przecież do uzgadniania jest coraz więcej. Na poziomie praktycznym PiS zaczyna różnić się od PO tylko retoryką i symboliką, a zmierza przede wszystkim do przyspieszenia w sprawach modernizacyjnych i w walce w biedą, czego oczywiście lekceważyć nie można.

 

Można usłyszeć, że urzędnicy MSZ, co prawdopodobnie jest opowieścią samej partii rządzącej w Polsce, tłumaczą się dziennikarzom, że poparli utrzymanie w ONZ rzecznika politycznego ruchu homoseksualnego rzekomym wkładem Putina w inspirowanie zmontowanej wtedy koalicji państw opozycyjnych. Tłumaczenie absurdalne – nie wiadomo czy świadczące o umysłowej indolencji czy zwyczajnym tchórzostwie – wobec przedstawicieli międzynarodowych gremiów, ale i wobec polskiej publiczności politycznej.

 

Spróbujmy zrekonstruować jak mogło dojść do ogłoszenia takiego pomysłu jako uzasadnienia działań szkodliwych dla Polski i cywilizacji chrześcijańskiej. By urealnić ocenę tej sytuacji dodajmy, że na forum ONZ choćby Watykan wchodził nieraz w sojusze z państwami muzułmańskimi, kiedy szło o sprawy cywilizacyjne – linie podziału na tym forum często przebiegają w kluczu innym od tego jaki wydawałoby się narzucają stosunki dwustronne. Tymczasem wszystko wskazuje, że ktoś postanowił zagrać na pisowskich fobiach (które trzeba odróżnić od racjonalnej polityki dystansu wobec Rosji – taka powinna być charakterystyka Polskich działań wobec tego kraju) i opowiedział naszym politykom historię o putinowskiej koalicji. Najprawdopodobniej był to ktoś z przedstawicieli szeroko płynącego strumienia antyludzkiej rewolucji, których w ONZ nie brakuje. Po prostu nie jest do uwierzenia, że ta opowieść powstała przypadkiem i przypadkiem trafiła do ucha polskich urzędników

 

Jedna rzecz na pewno tu się zgadza, to właśnie środowiska antyludziej rewolucji obsadzają Putina w roli głównego inspiratora jakiegoś wyobrażonego “światowego konserwatyzmu”. Sam rosyjski prezydent chętnie w tę opowiastkę wchodzi, ponieważ pomaga mu ona wykorzystywać odśrodkowe – rozłamowe – siły w polityce Europejskiej. Co jednak ten konserwatyzm ma wspólnego z rzeczywistością, skoro u naszego wschodniego sąsiada zabicie nienarodzonego dziecka nie różni się zbytnio od wyrwania zęba? Cerkiew rosyjska z zazdrością w sprawach cywilizacyjnych zerka na sytuację w Polsce.  

 

W obrazie Putina-konserwatysty jest zawarte podobne kłamstwo jak w znanej opinii mówiącej, że kraje, które uwolniły się spod sowieckiego jarzma sprzeciwiają się dziś aborcji, ponieważ nie wyszły jeszcze mentalnie z komunizmu. A przecież swobodny dostęp do zabijania dzieci jest właśnie znakiem cywilizacji komunistycznej. Coś nam to mówi o kulturze zachodniej Europy. Oczywiście można zrozumieć logikę rewolucjonistów – chcą powiązać elementy wizerunku europejskiego i rosyjskiego chrześcijaństwa z obrazem despotyzmu – rzeczywistego jak w Rosji lub zmyślonego jak w Polsce czy na Węgrzech.

 

Sprawa ma też druga stronę medalu, co zauważył w Parlamencie Europejskim poseł Marek Jurek – tak długo jak Unia Europejska będzie naciskała na demoralizację państw Europy wschodniej i środkowej tak długo będzie działała w interesie Putina – po pierwsze dlatego, że podsyca to konflikty europejskie, a po drugie rzeczywiście może popychać niektóre z państw naszego regionu w polityczne ramiona rzekomego konserwatysty z Placu Czerwonego. Nikomu na zachód od Dniepru nie powinno zależeć na takim obrocie spraw.

 

Co to jednak oznacza w kontekście naszych spraw? Ludzie reprezentujący politykę zagraniczną rządu PiS dają się wodzić za nos komu tylko się to spodoba. Wynika to z braku rzeczywiście ustalonych priorytetów wyznaczających racjonalność działania politycznego. Polityka zagraniczna jest tylko wtedy ważna dla PiS, gdy stanowi inscenizację odgrywaną przez polską publicznością. Oznacza to także, że także “konserwatyzm” PiS jest w znacznej historycznym i przygodnym przebraniem, kontuszem – zewnętrzną szatą polskości, którą można powoli zdejmować, a nie fundamentem suwerenności.

 

I to trzeba uznać za największy błąd obecnej polskiej władzy.

 

Tomasz Rowiński

 

Autor jest redaktorem pisma “Christianitas”.

 

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Jesteś ofiarą przemocy domowej? Przysługuje Ci urlop

Redakcja malydziennik

Muzułmanie zamordowali kolejnych 20 osób. To nie było zwykłe zabójstwo. Pakistańczycy dokonali…

Redakcja malydziennik

"Żeńskie muły", czyli tak muzułmanie w Maroku wykorzystują kobiety

Redakcja malydziennik
Ładuję....