Czy papież skrytykował Trumpa? A może tylko…

Fot. Flickr
Papież zakwestionował postawę pro life Donalda Trumpa - rozkrzyczały się, także konserwatywne, portale. Wydaje się jednak, że nie jest to prawda. Franciszek, zgodnie ze swoim zwyczajem i postawą, pokazał tylko, że idee mają konsekwencje. Czasem szersze niż wielu, by chciało.



Zaczęło się, jak często od pytania w czasie konferencji na pokładzie samolotu. Dziennikarze zapytali Ojca Świętego m.in. o decyzję prezydenta Donalda Trumpa o zniesieniu ustawy pozwalającej, by osoby, które przybyły do USA nielegalnie jako niepełnoletni, mogły otrzymać moratorium na pozostanie w tym kraju przez dwa lata oraz pozwolenie na pracę.

 

Franciszek podkreślił, że nie zna sytuacji prawnej, i że trudno mu ją komentować. Jednocześnie zaś wyraził nadzieję, że problem ten zostanie przemyślany przez prezydenta. „Słyszałem, że prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawia siebie jako obrońca życia. Jeśli jest dobrym obrońcą życia, to rozumie znaczenie rodziny i życia: trzeba bronić jedności rodziny. Gdy ludzie młodzi czują się wyzyskiwani, to w końcu czują się pozbawieni nadziei. A kto ich z niej okrada? Narkotyki, inne uzależnienia, samobójstwo, do których można dojść, gdy jesteśmy odcinani od swoich korzeni. Wszystko, co zmierza przeciw korzeniom okrada z nadziei” – powiedział Franciszek. 

 

I trudno w tym zdaniu znaleźć jakiś szczególny atak na prezydenta USA. Jest tam natomiast mocne przypomnienie, że idee mają konsekwencje. Obrona życia to nie tylko ideologiczna postawa, nie tylko uznanie, że każde dziecko nienarodzone ma prawo do życia, a aborcja jest zbrodnia, ale także uznanie, że każde życie jest wartością niezastąpioną, i że każde życie trzeba chronić. Prawda ta dotyczy zarówno dzieci nienarodzonych, jak i narodzonych. Jest także prawdą, że brak nadziei może zabijać, a zatem obrońca życie powinie pozostać człowiekiem nadziei. Obrona życia nie jest ideologią, ale postawą. I o tym bardzo mocno przypomniał Franciszek.

 

Z drugiej strony warto też wskazać, że… nigdzie nie ma w tej wypowiedzi wezwania do zniesienia owej decyzji. Mowa jest o przemyśleniu. W innym miejscu jednak papież przypomina, że… poza obowiązkiem solidarności z potrzebującymi rządzy muszą się kierować, w rozwiązywaniu problemów imigracyjnych, także roztropnością. - Musi zatem uwzględnić możliwości przyjęcia i integracji uchodźców. Jest zatem konieczne otwarte serce, roztropność, integracja i ludzka solidarność – stwierdził Franciszek. Wbrew powracającymi sugestiom nigdzie nie ma zatem mowy, że obowiązek przyjmowania imigrantów ma być ślepy.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

12:01 12 września 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie