Czy Kościół w Polsce rezygnuje z teologii narodu? Pytania na marginesie intronizacji

Akt uznania Jezusa za Pana i Króla bardzo mnie cieszy, nie rozumiem jednak, dlaczego nie jest jasne, jaka to wspólnota dokonuje tego aktu. Jednostkowe akty mają oczywiście znaczenie, ale są sytuacje, gdy konieczny jest akt całej wspólnoty politycznej. I wydaje się, że taką właśnie sytuacją jest intronizacja Chrystusa na Króla Polski.



Łagiewniki to wspaniałe symboliczne miejsce, by dokonać uznania Chrystusa za Króla i Pana. I cieszy fakt, że tak mocny nacisk kładziony jest na indywidualny akt zawierzenia Chrystusowi. Niewątpliwie ma to ogromne znaczenie, by każdy z nas, indywidualnie, uznał, że Panem i Królem jego życia jest Chrystus. To zmienia perspektywę, otwiera na odmienne myślenie, i niewątpliwie może zmienić Polskę.

 

Tyle, że to nie wyjaśnia, dlaczego nawet sama nazwa wydarzenia urywa się w zaskakującym miejscu. „Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana” nie precyzuje, czyim, a dokładniej kogo królem ma być Jezus. Naturalnym wydaje się dodanie tu nazwy Polski (albo Polaków). I nie ma to nic wspólnego – co podkreślali biskupi tłumacząc się z tego braku – z jakąś polityzacją tego aktu. Polska (jako Ojczyzna Polaków) jest nie tylko i nie przede wszystkim wspólnotą polityczną, ile bytem, wspólnotą duchową. I jako taka wspólnota możemy i powinniśmy zawierzyć się, uznać Królowanie Jezusa Chrystusa. To dopiero byłby akt prawdziwie znaczący w wymiarze symbolicznym.

 

Oczywiście oznaczałoby to pójście kompletnie pod prąd współczesnej liberalnej demokracji, która w istocie odrzuca istnienie wspólnot duchowych i ściśle separuje państwo i społeczeństwo od wspólnot politycznych. Ale, z punktu widzenia katolików, nie ma to znaczenie, bowiem my nigdy się na takie myślenie nie zgodziliśmy. Moment przyjęcia przez Mieszka chrztu jest uznawany za chrzest Polski (co pokazuje, że istnieje coś takiego jak symboliczne decyzje dotyczące całej wspólnoty), a zawierzenie się Królowaniu Maryi przez Jana Kazimierza także było gestem całego narodu, i jako takie znaczyło. Nie widać powodu, byśmy – w imię obaw przed polityczną poprawnością – mieli rezygnować z tego rodzaju aktów. Szczególnie, że teologię narodu wypracował w Polsce sam kard. Stefan Wyszyński.

 

Nie sposób też nie zadać pytania, czy taki rodzaj intronizacji jest rzeczywiście tym, którego chciał od nas Jezus?

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor:

Źródło:

16:46 17 listopada 2016







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie