Czy kara śmierci powinna obowiązywać?

- Pokutne nawrócenie się człowieka, bo o takie „nawrócenie się” chyba chodzi w zadanym pytaniu, jest sprawą na wskroś indywidualną, ponadto dokonuje się w głębi sumienia poszczególnych jednostek. Przy dobrej woli zawsze może się dokonać przed wykonaniem wyroku, tym bardziej że w katolickich społeczeństwach dostęp do skazańca ma kapelan więzienny - mówił w rozmowie z Agnieszką Piwar ksiądz jezuita, etyk Tadeusz Ślipko.




Dlaczego "kara śmierci stanowi wydarzenia tchnące zbyt głębokim dramatyzmem, aby nie weszła w krąg moralnego nauczania Kościoła od samych początków jego istnienia"? 

Ks. prof. dr hab. Tadeusz Ślipko: Sedno zawartej w tym pytaniu kwestii kryje się w ideowej treści pojęcia śmierci. Śmierć stanowi bowiem nieuchronny finał życiowego dramatu każdego człowieka. Chociaż polega na zniszczeniu jego w czasie i przestrzeni bytującego życia, to jednak w tym samym momencie zapoczątkowaniem nowego, wiecznego i nieodwracalnego już trybu wiecznej egzystencji. Wiadomo wszakże z nauki Kościoła, że nowy już ostateczny egzystencjalny stan człowieka w świadomościowej pośmiertnej sferze przybiera postać bądź pełni szczęścia, bądź grozy potępienia. Zależy to od ostatecznej determinacji woli człowieka czy w sferze swej świadomej działalności opowiedział się on po stronie dobra moralnego, czy też zła. Wiadomo zaś z danych objawionego nam słowa Bożego, że ta właśnie sfera obiektywnego porządku moralnego, w jego zaś ramach prawna instytucja kary śmierci poddana jest nauczycielskiej i sakramentalnej aktywności Kościoła Chrystusowego. Pośrednim tego potwierdzeniem są słowa św. Pawła zawarte w Liście do Rzymian (13,2). Mówiąc w nim o uprawnieniach władzy państwowej Apostoł stwierdza, że „nie na próżno nosi miecz.” Zgodnie z ogólnie wśród egzegetów przyjętą opinią w tym właśnie zdaniu zawiera się potwierdzenie uprawnienia władzy państwowej do stosowania sankcji karnej nawet w postaci wyroków orzekających wykonanie kary śmierci.


Czy na skutek tajemnicy życia i śmierci dociekania ludzkiego umysłu wobec problemów dotyczących „nie zabijaj” mogą być prawdziwe?

Zawarte w tym pytaniu termin „tajemnica” jest użyty w sensie przenośnym. Z tego też powodu nie upoważnia do wygłaszania tego rodzaju wniosków, jak te, które określają treść przytoczonego pytania. Dociekania nad etycznymi implikacjami normy „nie zabijaj” są zatem w pełni sensowne. Jeśli zaś równocześnie są oparte na przekonujących, ważnych w tej materii racjach, zasługują na miano „twierdzeń prawdziwych”.

Jakie jest oficjalne stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie zróżnicowanych poglądów na karę śmierci?

W problematyce zawartej w tym pytaniu został poświęcony obszerny wywód w publikacji Kara śmierci. Za czy przeciw. W niniejszej wypowiedzi wystarczy więc ograniczyć się do powtórzenia w tejże publikacji na 48 stronie przytoczonej deklaracji z roku 1208, jaką złożyć mieli powracający do Kościoła zwolennicy sekty Waldensów: „w sprawie władzy państwowej stwierdziliśmy, że bez popełniania grzechu ciężkiego może ona wydawać wyroki śmierci celem wymierzenia kary, byle działo się to na drodze sądowej, a nie z pobudek nienawiści, z rozwagą, a nie lekkomyślnie.”

Czy wyrok kary śmierci nie jest odebraniem grzesznikowi szansy na nawrócenie się?

Pokutne nawrócenie się człowieka, bo o takie „nawrócenie się” chyba chodzi w zadanym pytaniu, jest sprawą na wskroś indywidualną, ponadto dokonuje się w głębi sumienia poszczególnych jednostek. Przy dobrej woli zawsze może się dokonać przed wykonaniem wyroku, tym bardziej że w katolickich społeczeństwach dostęp do skazańca ma kapelan więzienny. A zatem o jakimś instytucjonalnym uniemożliwieniu nawrócenia się grzesznika, również w przypadku kary śmierci nie może być mowy. Owszem, groza sankcji ostatecznej może wyzwolić w duszy skazańca akty skruchy i pojednania się z Bogiem.


Czy życie nie jest najwyższym darem wszelkich stworzeń, danym im przez Boga i czy człowiek ma prawo je niszczyć?

Punkt ciężkości odpowiedzi na to pytanie spoczywa na kategorii „wszelkich stworzeń”, oczywiście żyjących. Trzeba więc sobie najpierw zdać sprawę z oczywistego faktu, że w świecie „wszelkich stworzeń” obowiązuje odpowiednia hierarchia i na niej oparte relacje zależności i podporządkowania. Na mocy też tych relacji świat roślin służy zaspokojeniu potrzeb życiowych świata zwierząt, następnie zaś razem z tym światem zwierząt służy zaspokojeniu życiowych potrzeb świata istot rozumnych, czyli człowieka. A zatem odpowiedź na zadane pytanie da się sprowadzić do krótkiej formuły, że człowiek nie ma prawa w sposób bezmyślny i bezcelowy niszczyć stworzeń świata roślinnego i zwierzęcego, natomiast ma prawo, na mocy którego może wykorzystywać świat roślin i zwierząt w rozumnych granicach doświadczanych przezeń potrzeb.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała: Agnieszka Piwar

 
*Ks. prof. Tadeusz Ślipko, jezuita (1918-2015), długoletni kierownik Katedry Etyki na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz wykładowca na Wydziale Filozoficznym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Autor bardzo wielu cennych publikacji naukowych z zakresu etyki chrześcijańskiej. Międzynarodowy autorytet z zakresu etyki filozoficznej i historii etyki. Poruszał takie zagadnienia, jak: samobójstwo, życie człowieka, przedmałżeńska etyka seksualna, etyka społeczna oraz problemy współczesnej bioetyki. 

Wywiad ukazał się pierwotnie na portalu konserwatyzm.pl



Autor: se

Źródło: konserwatyzm.pl

20:55 2 września 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie