Czy chrześcijanin ma prawo zabijać podczas wojny? Dowiedz się!

Mnogość i okrucieństwo konfliktów zbrojnych w XX wieku sprawiły, że pokój i wojna to tematy, które w nauce Kościoła Katolickiego należą dziś do najważniejszych - czytamy w dwumiesięczniku "Któż jak Bóg".




 

Ze szczególną pieczołowitością pochylił się nad nimi Sobór Watykański II. Najwięcej miejsca temu zagadnieniu poświęcił w Konstytucji Duszpasterskiej o Kościele (KDK) w świecie współczesnym Gaudium et spes.

 

Praktykuj braterstwo

 

Sobór przede wszystkim potępia okropność wojny i wzywa gorąco chrześcijan, żeby z pomocą Chrystusa, sprawcy pokoju, współdziałali ze wszystkimi ludźmi dla umocnienia między nimi pokoju w sprawiedliwości i miłości oraz żeby przysposabiali środki pokoju (por. KDK 77).

„Pokój jednak – czytamy w soborowym dokumencie – nie jest prostym brakiem wojny ani też nie sprowadza się jedynie do stanu równowagi sił sobie przeciwstawnych, nie rodzi się także z despotycznego władztwa, lecz słusznie i właściwie zowie się dziełem sprawiedliwości (Iz 32,17). Jest on owocem porządku nadanego społeczeństwu ludzkiemu przez boskiego jego Założyciela, nad którego urzeczywistnieniem pracować mają ludzie pragnący coraz to doskonalszej sprawiedliwości” (por. KDK 78).

Nieco dalej Sobór mówi jeszcze dobitniej: „Pokoju na ziemi osiągnąć nie można, jeśli nie zabezpieczy się dobra poszczególnych osób i jeśli ludzie z ufnością i dobrowolnie nie będą udzielać sobie nawzajem bogactw swego umysłu i ducha. Do zbudowania pokoju niezbędnie konieczna jest zdecydowana wola poszanowania innych ludzi i narodów oraz ich godności, jak też wytrwałe praktykowanie braterstwa. A przeto pokój jest także owocem miłości, która posuwa się poza granice tego, co może wyświadczać sama sprawiedliwość” (por. tamże).

 

Co to znaczy „sprawiedliwy”?

 

Wojny jednak istniały i istnieją. Każda z nich jest zawsze wielkim złem – powiada Kościół. Największemu potępieniu podlegają jednak: wojna napaści i wojna totalna.
Ta pierwsza ma miejsce wtedy, gdy jakiś rząd rozpętuje ją dla osiągnięcia własnych (sprawiedliwych, bądź niesprawiedliwych) celów, środkami politycznymi i militarnymi. Ta druga oznacza użycie takiej broni (sobór mówi tu o „broni naukowej” – KDK 79-81), która posiada straszną moc rażenia i eliminowania wszystkiego, co istnieje, bez rozróżniania obiektów wojskowych od obszarów zamieszkałych przez cywilów.

Istnieje również pojęcie „wojny sprawiedliwej”. Wojna sprawiedliwa to rodzaj koniecznej obrony militarnej, wymuszonej agresją napastnika. Taka wojna jest usprawiedliwiona, jednakże według Katechizmu Kościoła Katolickiego (2309), decyzja o jej podjęciu musi być podporządkowana ściśle określonym warunkom. Oto one:

– Potrzeba świadomości, że szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów jest długotrwała, poważna i niezaprzeczalna.

– Pewność, że wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne.

– Trzeba, aby były uzasadnione warunki powodzenia.

– Należy zadbać, aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia.

 

Słudzy wolności

 

Kościół naucza przy tym, że władze publiczne mają w takim przypadku prawo i obowiązek nałożyć na obywateli zobowiązania konieczne dla obrony narodowej. Ci zaś, którzy (2239) poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są sługami (1909) bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się należycie ze swojego zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego narodu i utrwalenia pokoju (por. KKK 2310,  Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 79).

Sobór Watykański II dookreśla to zagadnienie jeszcze precyzyjniej, gdy pisze: „Póki będzie istniało niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie międzynarodowej władzy posiadającej niezbędne kompetencje i wyposażonej w odpowiednią siłę, póty rządom nie można zaprzeczać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań. Na kierownikach państw oraz innych czynnikach współodpowiedzialnych z nimi za los państwa ciąży zatem obowiązek, by strzec bezpieczeństwa powierzonych sobie ludów, poważnie traktując sprawy tak poważne” (KDK 79).

 

Winny własnej śmierci?

 

Czy zatem katolikowi wolno bez skrupułów zabijać na wojnie?

Katechizm jednoznacznie poucza, że zabójstwo człowieka jest głęboko sprzeczne z godnością osoby i świętością Stwórcy (por. KKK 2320), ale jednocześnie zakaz zabójstwa nie znosi prawa do unieszkodliwienia napastnika. Uprawniona obrona jest więc poważnym obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie własne, drugiego człowieka lub za dobro wspólne (por. KKK 2321).

Jeszcze czytelniejszą odpowiedź na to pytanie daje papież Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae. W dokumencie tym czytamy: „Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby, za wspólne dobro rodziny lub państwa. Zdarza się niestety, że konieczność odebrania napastnikowi możliwości szkodzenia prowadzi czasem do pozbawienia go życia. W takim przypadku spowodowanie śmierci należy przypisać samemu napastnikowi, który naraził się na nią swoim działaniem, także w sytuacji, kiedy nie ponosi moralnej odpowiedzialności ze względu na brak posługiwania się rozumem” (55).

 

Ks. Ryszard Andrzejewski CSMA

 

 

Artykuł ukazał się w styczniowo-lutowym numerze „Któż jak Bóg” 1-2017. Zapraszamy do lektury!



Autor:

Źródło:

21:38 7 października 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie