Co zrobić w sytuacji, w której widzimy, że kobieta w ciąży pije alkohol?

Flickr
Odpowiedzi na wspomniane pytanie jest zapewne kilka. Wpierw bowiem zastanawiać się będziemy: czy jest to lampka wina, jedno piwo, a może coś poważniejszego z "żytnim" bądź "wyborowym" napisem. Możemy zatem w podobnej sytuacji: zwrócić uwagę, ostrzec, upomnieć, zatroszczyć się. Możemy zatem wiele, a w zasadzie nic.




Jeszcze piętnaście, dziesięć lat temu powszechne było twierdzenie części lekarzy wskazujących na pozytywne działanie czerwonego wina na anemię doświadczaną przez kobietę spodziewającą się dziecka. Dzisiaj podobne poglądy mocno zostały wyparte coraz powszechniej znanymi danymi wskazującymi na niebezpieczeństwo pojawienia się syndromu FAS, a więc alkoholowego zespołu płodowego. Innymi słowy, wiemy dzisiaj, że alkohol dziecku pod sercem matki nie wychodzi na zdrowie. Powoduje w sposób szczególny zaburzenia układu neurologicznego, wpływając na wolniejszy rozwój dzieci także po narodzeniu.

 

To podobne informacje były podstawą pojawienia się kolejnych kampanii przestrzegających przed piciem alkoholu przez kobietę w ciąży. W ostatnim czasie temat alkoholu i ciąży wkroczył jednak w nowy etap. Związany jest on z rodzeniem dzieci przez kobiety pod wpływem alkoholu. Pod koniec września w podobnej sytuacji przyszło na świat martwe dziecko. Urodziło się ono w szpitalu w Zgierzu. Sprawę na początku wyjaśniała prokuratura. Sekcja zwłok dziecka wykazała jednak, że zmarło ono kilkanaście dni przed porodem. Dla prawa karnego sprawy zatem nie ma. Gdyby zmarło w trakcie porodu to co innego. Polski Sąd Najwyższy kilka lat temu wydał uchwałę, zgodnie z którą dziecko poczętego podlega karno-prawnej ochronie dopiero w momencie, w którym przychodzi ono na świat (naturalnie, bądź w drodze cesarskiego cięcia). Sprawa ze Zgierza była mocno komentowana. Wszystko działo się w czasie dyskusji nad całkowitym zakazem aborcji. Projekt przewidywał możliwość karania kobiety w sytuacji, w której w sposób celowy doprowadzi do śmierci poczętego dziecka.

 

A zatem, czy kobieta, która pod silnym wpływem alkoholu rodzi martwe dziecko powinna być karana? Już kilka lat temu projekt taki złożyła Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, działająca przy ministrze sprawiedliwości. W swoich komentarzach, m.in. prof. Andrzej Zoll podkreślał, że podobna odpowiedzialność powinna istnieć w chwili, gdy kobieta celowo doprowadza do śmierci dziecka poczętego, zdolnego do życia poza jej organizmem.

 

Propozycja ta spotkała się wówczas z silną krytyką. Ciekawym jest, że zarówno wówczas, jak i w ostatnich tygodniach główne, negatywne opinie płynęły m. in. ze strony stacji tvn24. Warto jednak wspomnieć również, że ta sama stacja kilkakrotnie prezentowała już przykłady sytuacji, w których opowiadano o kobiecie w zaawansowanej ciąży, która została nagrana z butelką w ręku. Dziennikarze pokazywali wówczas tragiczne luki polskiego prawa. Kobiety tej ukarać nie można, nie można jej jednak także wysłać na żadną terapię, nie ma jak udzielić jej wsparcia. Czemu? Bo prawo tego dziecka nie widzi.

 

I tu jest cały problem. Mamy w Polsce prawo, które jest często "ślepe na dziecko". Gdy pojawił się wątek karania, twórcy projektu ustawy wprost podkreślali, że nie jest ono wyrazem jakiejś chorej ambicji wsadzania kobiet do więzienia. Mówiono o realnej pomocy, o odstąpieniu od wykonania kary itd. Kobieta, która pod wpływem alkoholu rodzi dziecko zapewne jest osobą uzależnioną od alkoholu. Nałóg w podobnej sytuacji pokazuje swoje piekielne wręcz oblicze w całej postaci. Uzależnienie zagłuszyło unikalny, macierzyński instynkt. Być może wysłanie tej kobiety na przymusową terapię nic by nie dało- powiedzą sceptycy. Tego jednak nigdy nie wiemy. Wiemy na pewno dzisiaj, że poważnej debaty dotyczącej ochrony praw dziecka przed narodzeniem nikt nie chce podjąć. Raz opinia medialna (nie można jej mylić z opinią społeczną)  lamentuje, że pijane kobiety czasem rodzą dzieci. Innym zaś razem te same osoby walczą o kompromis, na który nikt się nie umawiał.

 

Zapewne tytułowe "uzależnione macierzyństwo" to nie jest wielki, społeczny problem współczesnej Polski. Jest to jednak taka sprawa, która pojawiając się zawsze krzyczy. Szkoda, że w odpowiedzi póki co jest cisza.



Autor: Błażej Kmieciak

Źródło: Mały Dziennik

9:18 10 listopada 2016







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie