CYWILIZACJA

Co łączy seks i religię? Wbrew pozorom całkiem sporo

Z nowego badania wynika, że silniej wierzący Amerykanie tylko trochę bardziej żałują przygodnego seksu, niż liberalni mieszkańcy Norwegii, a przy tym częściej o nim fantazjują. Za to mocno różnią się w tym względzie kobiety i mężczyźni.

Naukowcy z Norges Teknisk-Naturvitenskapelige Universite i University of Texas w Austin sprawdzili różnice kulturowe między mieszkańcami USA i Norwegii oraz to, jak wpływają one na podejście do przygodnego seksu. Podczas gdy Amerykanie stosunkowo często deklarowali przestrzeganie religijnych zasad, Norwegowie opowiadali się za większą wolnością.

 

Religijny konserwatyzm jednak w niewielkim stopniu przekłada się na nastawienie obu grup do nieplanowanych kontaktów seksualnych. "Między dwoma narodami odkryliśmy tylko niewielką różnicę, jeśli chodzi o +seksualne poczucie winy+" – mówi prof. Leif Edward Ottesen Kennair, jeden z autorów pracy opublikowanej w piśmie "Personality and Individual Differences".

 

Badacze zauważyli jednak silną rozbieżność, kiedy uwzględnione populacje podzielili według innego klucza. Otóż – jak zauważyli – jednorazowe przygody wywoływały dużo silniejszy żal u kobiet, niż u mężczyzn. Co więcej, mężczyźni silniej od kobiet żałowali straconych okazji do seksu. Różnice między płciami nie zależały przy tym od kraju ani wyznawanych zasad religijnych.

 

Powstrzymywanie się od przypadkowego seksu wcale nie musi oznaczać, że ktoś nie ma na niego ochoty. Jest wręcz przeciwnie. "Amerykanie rzadziej mają przypadkowe kontakty seksualne, ale częściej od Norwegów fantazjują o seksie z napotkanymi osobami" – opowiada współautor badania, prof. Mons Bendixen.

 

Skąd takie zależności? "Seksualne poczucie winy to wynik skomplikowanych interakcji między biologią reprodukcyjną i kulturowymi standardami moralnymi" – wyjaśnia prof. Bendixen. Według niego i jego kolegów istotną rolę pełni w tym względzie ewolucja człowieka.

 

Tłumacząc to, naukowcy mówią, że przypadkowy seks wiązał się dla kobiet z dużymi kosztami, takimi jak ciąża, poród i wykarmienie dziecka, które trudno było im ponieść bez zaangażowanego partnera. Większa ilość seksu nie dawała im też dużych korzyści, ponieważ ich możliwości reprodukcyjne były silnie ograniczone przez biologię. Z kolei dla mężczyzn koszty praktycznie nie istniały, a do tego mogli oni zwiększyć swoje szanse na reprodukcyjny sukces właśnie przez zapładnianie dużej liczby partnerek.

 

Mimo zmian kulturowych i dostępu do antykoncepcji, biologiczne uwarunkowania nadal wpływają na ludzkie zachowanie – przekonują autorzy eksperymentu. "Nie jest to wyrażane świadomie" – podkreśla prof. David Buss z University of Texas, Austin. "Raczej psychologia seksualna mężczyzn i kobiet, to wytwór długiego czasu w historii, kiedy mężczyźni i kobiety stykali się z innymi problemami w kontekście znalezienia czy pozostawienia partnera" – dodaje.

 

Źródło: PAP

Komentarze

Zobacz także

Najpierw zabiła dzieci, potem chciała popełnić samobójstwo. Ojciec nie wytrzymał i…

Adam Gaafar

Moja matka nie miała pojęcia, że ​​żyję… Oto historia kobiety, która na spotkanie z biologiczną matką czekała 40 lat

Redakcja malydziennik

Miałeś stłuczkę, LEPIEJ UWAŻAJ. Możesz stracić pieniądze!

Ładuję....