Biedroń - wydmuszka, która ma unowocześnić Polaków!

Fot. Lukas Plewnia/Flickr
Poszukiwanie kogoś, kto sprawiłby, że paskudni, konserwatywni, katoliccy Polacy przekształciliby się w światłych, kochających homoseksualistów i Emmanuela Macrona Europejczyków, trwa. Projekt „Ryszard Petru” nie wypalił, nie udało się także z projektem „Anna Grodzka”, więc teraz padło na… Roberta Biedronia. To on ma być narzędziem przemiany Polaków.




Tak, tak. Nikt nie ma przecież wątpliwości, że prezydentem Słupska jest on żadnym. Częściej go tam nie ma, niż jest, a głównym problemem jest stworzenie cmentarzyska dla zwierząt i uhonorowanie rzekomej czarownicy, o której Biedroń nawet nie wie, że była ona katoliczką skazaną na śmierć przez protestantyzm za swoją wiarę. Innych zasług, poza rzecz jasna orientacją homoseksualną i prezentacją - Robert Biedroń nie ma. Ale kto by się tym przejmował, kiedy można za jego sprawą budować wielki projekt zniszczenia tradycyjnych wartości i ich zastąpienia lewicowym projektem nowego człowieka.

 

To właśnie po to ustawia się prywatnie sympatycznego (bo to akurat muszę Biedroniowi przyznać) działacza gejowskiego w roli potencjalnego prezydenta (choć nie ma partii, która mogłaby go w tej roli wystawić). Po to przygotowuje się sondaże, w których Biedronia zestawia się z prezydentem Andrzejem Dudą i po to robi się wywiady i sesje do „Gazety Wyborczej”, w których działacz gejowski i obecny prezydent Słupska pokazywany jest niemal jak mąż stanu na miarę Churchila. Nikt nie ma przecież wątpliwości, że w wyborach na prezydenta Polski Biedroń nie ma szans, więc nie o władzę tu chodzi, ale o to, by stopniowo oswajać Polaków z ideologią gejowską, przekonywać, że jest on społeczną, obyczajową i moralną normą, a szczycenie się nią może być traktowane jako droga do kariery. Im więcej sondaży z Biedroniem, im więcej wywiadów z nim, tym większe oswojenie się z ideologią gejowską, która z samym homoseksualizmem niewiele ma wspólnego.

 

Projekt „Robert Biedroń” ma właśnie taki cel. Chodzi w nim nie o politykę, ale o kulturę i społeczne myślenie, chodzi o to, by przekonać, że ideologia gejowska jest sympatyczna i miła, a jej wyznawanie nie tylko nie jest szkodliwe dla społeczeństwa, ale wręcz może być traktowane jako… atut, bo odmienne i „interesujące”. Nie dajmy się na to nabrać.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

9:33 9 maja 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie